Jak zostałam czarownicą

Jest takie miasto w Polsce, a w nim takie miejsce, w którym każdy z panów może się przekonać, czy wybranka jego serca to prawdziwy anioł czy też może czarownica z piekła rodem. Czy nieba mu przychyli czy życie zatruje. Jak łatwo się domyślić, nie brakuje chętnych, by to sprawdzić. Mężczyźni to jednak ciekawskie stworzenia.

Idź tam nocą, czyli najfajniejsza wrocławska fontanna.

Zachwycałam się ostatnio Ogrodem Japońskim we Wrocławiu, ale nie wspomniałam, że tuż obok niego znajduje się jeszcze jedno niezwykle urokliwe miejsce, które warto zobaczyć. Najlepiej wybrać się tam późnym wieczorem. Wtedy, przy dźwiękach muzyki, ku niebu wystrzeliwują różnokolorowe strumienie wody a na ekranie wodnym pojawiają się intrygujące obrazy.

Sky Tower. Panorama Wrocławia z 49. piętra.

49 pięter i 1142 schody – tyle mieli dzisiaj do pokonania uczestnicy biegu Sky Tower Run. Dalibyście radę? Nie wiem, kto wygrał ani jaki miał czas. Ale wiem, że dla widoku, jaki roztacza się z wieżowca, warto się tam wdrapać. Lub wjechać windą. No co, czasem jestem wygodna. Albo leniwa. Co kto woli.

Nie stać cię na wycieczkę do Japonii? Jedź do Wrocławia.

Jeżeli chciałbyś, chociaż przez chwilę, poczuć się jak w Kraju Kwitnącej Wiśni, ale nie możesz sobie pozwolić na wycieczkę do Japonii, to jeszcze nic straconego. Wystarczy, że przy najbliższej okazji odwiedzisz Ogród Japoński we Wrocławiu – jedno z najbardziej romantycznych i najładniejszych miejsc w tym mieście. I jak najbardziej japońskie.

Pocztówki z Wrocławia. Piękno tkwi w szczegółach.

Przeglądając zdjęcia z kilku ostatnich wyjazdów zauważyłam, że ostatnio coraz większą uwagę zwracam na szczegóły. Na architektoniczne detale, kształt, grę kolorów, światło. Nie wiem, czy to kwestia pewnej dojrzałości, zmiany zainteresowań czy po prostu aparatu z dobrym zoomem. To nieważne. Ważne, że wyszukiwanie takich perełek w otoczeniu sprawia mi przyjemność.

Relaksujący (?) weekend we Wrocławiu.

Założenie: spokojny, relaksujący weekend we Wrocławiu. Taki z leniwymi śniadaniami, powolnym snuciem się z aparatem uliczkami starego miasta, tropieniem krasnali i przyjemnymi chwilami w kawiarniach. Realizacja: w 100%. Zwłaszcza, jeżeli za relaks uznać przemierzenie tej samej 4-kilometrowej trasy 3 razy w ciągu 1 popołudnia.