Pierwsza dzienna sześćdziesiątka

Wyznaczyłam sobie cel, podjęłam wyzwanie i wtedy dopiero się zaczęło… Przyszedł czas na konkretne działania. Na zrobienie kilku „małych” kroków, które miały mnie do tego celu przybliżyć. Między innymi na zmierzenie się z samą sobą – próbę przejechania 50 km w ciągu 1 dnia. Założyłam, że 50 km to absolutne minimum podczas podróży wzdłuż Dunaju.

W życiu trzeba sobie stawiać wyzwania. Wyprawa rowerowa.

Mam taką dziwną naturę, że lubię wyznaczać sobie cele i stawiać wyzwania. Zamiast siedzieć wygodnie na kanapie, gapić się w telewizor i spędzać, wróć, tracić czas na nicnierobieniu wolę się zmęczyć i popracować, ale mieć poczucie, że się rozwijam, że nie utknęłam w miejscu. Na tej kanapie przed telewizorem. Ale tym razem przeholowałam. Zdecydowanie.

A może by tak zacząć jeździć na rowerze?

Cała Polska biega. Biegają młodzi i starzy. Biegają znajomi, których nie podejrzewałam o to, że kiedykolwiek ruszą się zza korporacyjnego biurka. Biegają politycy, celebryci i blogerzy. Nawet szary Kowalski truchta wokół bloku, bo usłyszał gdzieś, że to modne. Biegają wszyscy. Dlatego ja nie biegam. Bieganie nigdy mnie nie pociągało i zawsze wydawało mi się nudne.

Śniadanie dla duszy

Wczesny poranek, kilka minut po piątej. Do sypialni wpadają promienie wschodzącego słońca i łaskoczą mnie po twarzy. Budzi się nowy, dobry dzień. Pora wstać myślę i siadam na łóżku, przeciągając się leniwie. Nie mogę przecież zmarnować najlepszego momentu dnia.

Postanowienia noworoczne to fikcja

Noworoczne postanowienia są przereklamowane. Większość ludzi próbuje co roku zmienić swoje życie za ich pomocą, ale wytrwać w nich udaje się bardzo niewielu. Zwykły szary człowiek poddaje się po kilku tygodniach lub nawet już w pierwszych dniach stycznia. Dlatego daj sobie spokój i nie rób żadnych noworocznych postanowień. To bez sensu, bo …