Direttissima! Satysfakcja gwarantowana.

Spojrzałam w górę i zobaczyłam niemal pionową ścianę, na której dwaj narciarze walczyli właśnie o przetrwanie. Zdaje się, że przecenili „nieco” swoje umiejętności, lodowa ściana jak na razie nie dawała im szans. Miałam przed sobą Direttissimę – podwójnie czarną trasę. Musiał ją wytyczyć jakiś szaleniec – pomyślałam.

Direttissima – podwójnie czarna trasa narciarska

Direttissima – pionowa, niemal trzykilometrowa czarna trasa 11a, prowadząca ze szczytu Aineck (2220 m n.p.m.) na Katschberghöhe (1641 m n.p.m.), robi wrażenie nawet na zaawansowanych narciarzach. Zwłaszcza jej pierwszy, najbardziej stromy odcinek sprawia, że niektórym pod wpływem emocji uginają się kolana, co widać na załączonym obrazku:-)

Aineck-Katschberg - czarna trasa 11a

Nachylenie stoku na Direttissimie sięga miejscami aż 100%, dlatego choć przed tablicą oznaczającą początek trasy kłębi się czasem tłumek podekscytowanych narciarzy i snowboardzistów – określenie trasy jako „podwójnie czarna” (doppelschwarze) przemawia wszak do wyobraźni – na zjazd tą trasą decydują się tylko nieliczni szaleńcy. Właśnie tak – szaleńcy. Gdy pierwszy raz patrzyłam z dołu na Direttissimę miałam za szaleńca każdego, kto odważył się na nią wjechać. I byłam pewna, że nikt nie skłoni mnie do tego, żebym nią zjechała.

Teren narciarski Aineck-Katschberg. Tablica informacyjna na początku czarnej trasy Direttissima.

Direttissima to nie tylko najbardziej wymagająca czarna trasa w leżącym na granicy Karyntii i Ziemi Salzburskiej ośrodku narciarskim Aineck-Katschberg. To również jedna z najtrudniejszych czarnych tras w Karyntii. Niektórzy twierdzą, że swoją stromizną niewiele ustępuje najsłynniejszym trasom biegów zjazdowych w Kitzbühel czy Val Gardena.

widok z góry Tschaneck na czarną trasę Direttissima na górze Aineck

Widok na Direttissimę ze szczytu góry Tschaneck. Oto „podwójnie czarna” trasa nr 11a w całej swej okazałości. Na prawo od niej zakosami biegnie czerwona trasa nr 11. W kilku miejscach można odbić z czerwonej jedenastki na Direttissimę – niektórzy robią tak, aby ominąć pierwszą pionową ścianę.

Teren narciarski Aineck-Katschberg

Myślę, że w tym miejscu warto napisać kilka słów o samym ośrodku narciarskim.
Teren narciarski Aineck-Katschberg to tak naprawdę dwie góry (Aineck i Tschaneck) położone po dwóch stronach drogi. Niestety, nie są one połączone wyciągami. Jedynym łącznikiem pomiędzy obiema górami jest specjalny mostek dla narciarzy, zbudowany nad drogą. I teraz uwaga – żeby przedostać się z Aineck na Tschaneck trzeba zjechać ze szczytu Aineck albo czerwoną trasą nr 11 albo … Direttissimą właśnie. Innej drogi nie ma.

No dobrze, jest jeszcze jedno wyjście – z parkingu przy stacji wyciągu krzesełkowego Aineckbahn w St. Margarethen można dostać się w pobliże wyciągów na Tschaneck bezpłatnym „Katschi Expressem”. Niech Was nie zmyli nazwa, „Katschi Express” to w rzeczywistości ciągnik, tyle że z wagonikiem:-)

Katschi Express

Katschi Express kursuje pomiędzy parkingem w St. Margarethen a Katschberghöhe

Zjazd Direttissimą, czyli jak dołączyłam do grona szaleńców.

To trasa dla szaleńców – pomyślałam, gdy zobaczyłam tablicę informującą o „doppelschwarze Piste” – nigdy w życiu nią nie zjadę. I ruszyłam w dół biegnącą równolegle do Direttissimy czerwoną trasą nr 11.

początek czerwonej trasy nr 11 na Aineck

Czerwona trasa nr 11 w ośrodku narciarskim Aineck-Katschberg w Austrii

Aineck – Katschberg. Czerwona trasa nr 11, prowadząca ze szczytu Aineck na Katschberghöhe.

Czerwona jedenastka okazała się bardzo przyjemną, malowniczą trasą. Roztaczały się z niej piękne widoki na Tschaneck

Widok z czerwonej trasy nr 11 na górze Aineck na trasy narciarskie na górze Tschaneck

Widok z czerwonej trasy nr 11 na trasy narciarskie na górze Tschaneck.

i na pierwszy, najbardziej stromy odcinek Direttissimy. To właśnie wtedy spojrzałam w górę i zobaczyłam pionową ścianę, a na niej dwóch narciarzy, którzy usiłowali zjechać na dół.

narciarze na czarnej trasie Direttissima w ośrodku narciarskim Aineck-Katschberg

narciarze zmagający się z Direttissimą

Wtedy też po raz kolejny pomyślałam, że nigdy w życiu nie zdobędę się na odwagę, żeby zjechać Direttissimą. To nie dla mnie. Jeszcze nie zwariowałam.

Ale wiecie jak to jest – nigdy nie mów „nigdy”… Akurat w moim przypadku to powiedzenie sprawdza się dość często. Wracając wyciągiem z Katschberghöhe na Aineck obejrzałam sobie z góry Direttissimę. Z tej perspektywy nie wyglądała aż tak groźnie. Zaczęła mnie kusić. Zaczęłam nawet rozważać, którędy musiałabym jechać, żeby sobie poradzić. Odpędziłam jednak zaraz te myśli, przecież nie wybierałam się na Direttissimę.

Na szczycie cały proces myślowy został jednak powtórzony. Mój umysł miał już cel, nad którym od kilkunastu minut gorączkowo pracował. Pojawił się znajomy dreszczyk emocji towarzyszący wyzwaniom. Okropnie bałam się tej pionowej ściany. Ale z drugiej strony chęć zmierzenia się z nią i pokonania swojego lęku oraz chęć sprostania kolejnemu wyzwaniu były coraz silniejsze. W tamtej chwili miałam obok siebie kogoś, kto mocno wierzył w to, że sobie poradzę i to dodawało mi odwagi.

Aineck - tablica informacyjna czarnej trasy 11a, zwanej Direttissimą

Nie jestem pewna, czy zjazd Direttissimą to dobry pomysł…

trasa narciarska Direttissima

Może lepiej zrezygnuję? Strasznie tu wieje…

Jeżeli teraz zrezygnuję, nigdy więcej nie stanę w tym miejscu – pomyślałam.
A że się boję? To dobrze! Tylko głupiec się nie boi. I ruszyłam na spotkanie z Direttissimą…

górny odcinek trasy Direttissima na górze Aineck w Austrii

górny odcinek Direttissimy

czarna trasa Direttissima

Mam za sobą najbardziej stromy odcinek. Żyję! Jest dobrze:-)

Teren narciarski Aineck-Katschberg, czarna trasa nr 11a.

Direttissima

ostatni odcinek trasy Direttissima przed Katschbergöhe

Ostatni stromy odcinek Direttissimy, zjazd do Katschberghöhe.

Nie powstrzymał mnie ani porywisty wiatr, ani niesione przez niego kawałki zmrożonego śniegu, które boleśnie uderzały mnie w twarz. Łatwo nie było, ale pokonałam ją bez żadnego upadku. Pokonałam też swój lęk. Dlatego gdy zatrzymałam się na dole, czułam się jak najodważniejszy człowiek świata. I trochę jak szaleniec :-) Niesamowite uczucie.

Nachylenie stoku na Direttissimie nie jest równomierne. Najtrudniejszy jest pierwszy odcinek trasy – niemal pionowa ściana, na dodatek nieosłonięta drzewami i wystawiona na częste ataki silnego wiatru, dlatego miejscami więcej na niej lodu niż śniegu. Dalej jest jeszcze kilka stromych zjazdów przeplatanych łagodniejszymi odcinkami. Niemal płaski jest za to ostatni odcinek trasy, wspólny dla Direttissimy i czerwonej trasy nr 11 – tam można już odetchnąć z ulgą:-)

Zjazd Direttissimą to duże emocje. Ale i ogromna satysfakcja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *