Grissini z oliwkami i suszonymi pomidorami

Grissini, chrupiące, długie i cieniutkie paluszki, to smaczna przekąska rodem ze słonecznej Italii. We włoskich restauracjach podawana jest jako przegryzka przed posiłkiem, u mnie świetnie sprawdza się jako jako efektowna przekąska na spotkaniu ze znajomymi. Zwłaszcza, gdy połączę grissini z szynką parmeńską (szwarcwaldzką lub speckiem) i rukolą.

Najczęściej robię paluszki posypane ziołami, solą morską lub sezamem. Podaję je do zupy (np. grzybowej) lub jako przekąskę, często z różnego rodzaju dipami.
A pikantne grissini z żółtym serem i ostrą papryką idealnie pasują jako przegryzka do piwa.

Cienkie jak ołówek paluszki świetnie nadają się do podgryzania w ciągu dnia:-)  Miałam dzisiaj w planach pracowite popołudnie przy komputerze, dlatego przygotowałam rano grissini z oliwkami i suszonymi pomidorami.

Grissini z oliwkami

Grissini z oliwkami

Grissini z oliwkami i suszonymi pomidorami

22 dag mąki pszennej
1 dag świeżych drożdży
125 ml ciepłej wody
1 łyżeczka cukru
½ łyżeczki soli
1 łyżka oliwy

Z podanych składników zagniatamy ciasto drożdżowe. Formujemy z niego kulę, wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 1h do wyrośnięcia.
Z tej porcji ciasta wychodzi 1 blacha paluszków.

 

2-3 suszone pomidory, drobno posiekane
1 łyżka oliwek, drobno posiekanych

Wyrośnięte ciasto dzielimy na 2 części, do pierwszej dodajemy pomidory a do drugiej oliwki.

Ciasto dzielimy na mniejsze kawałki i z każdego formujemy dłonią długi, cieniutki paluszek.
Lub upraszczamy sobie sprawę i rozwałkowujemy ciasto na grubość ok. 0,5 cm i kroimy je nożem na paski o szerokości również ok. 0,5 cm. Każdy pasem musimy delikatnie zrolować, aby przypominał paluszek.

Pieczemy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C.

Grissini z oliwkami i suszonymi pomidorami

Grissini z oliwkami i suszonymi pomidorami

Najsmaczniejsze i najbardziej chrupiące są w tym samym dniu, ale można je również włożyć do pudełka lub zawinąć w papier do pieczenia i przez kilka dni przechowywać.
Niestety nigdy mi się to nie udało, bo zawsze znikały tego samego dnia…

Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *