I ja mam wypić to zielone paskudztwo?

Od kilku dni trzyma mnie w szponach paskudne przeziębienie. I nie wygląda na to, by szybko chciało puścić. Pokrzyżowało mi plany, uwięziło w łóżku, odebrało siły. Wniosek? Najwyższy czas na pozimową regenerację organizmu. Jej plan układam na razie w głowie, a dzisiaj zacznę od zielonego koktajlu ze szpinaku. Na nic więcej nie mam siły.

Dużo mówi się ostatnio o dobroczynnym działaniu zielonych koktajli warzywno-owocowych przygotowywanych na bazie świeżych, zielonych warzyw takich jak np. szpinak, sałata, seler naciowy czy ogórek. Warzywa łączy się z owocami w proporcjach 40% warzyw i 60% owoców. Postanowiłam spróbować. Może i ja przekonam się do tych „cudownych” zielonych koktajli?

Lubię szpinak, ale jakoś nie potrafię go sobie wyobrazić w połączeniu z owocami. Zastanawiam się, czy nie wyjdzie z tego jakieś smakowe paskudztwo… No trudno, zaryzykuję. Dzisiaj nie wybiorę się do sklepu, dlatego mój pierwszy zielony koktajl będzie tylko z tego, co akurat mam pod ręką.

Zielony koktajl szpinakowy

szklanka liści młodego szpinaku
1-2 kiwi
½ szklanki świeżego soku pomarańczowego

Wszystkie składniki miksuję na gładki koktajl i gotowe.

zielony koktajl szpinakowy

zielony koktajl szpinakowy

Hmm… to „paskudztwo” jest całkiem smaczne, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Wobec tego włączę zielone koktajle do mojego programu wiosennej regeneracji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *