James Bond, Harry Potter i … Czarny Koń.

James Bond – najbardziej znany na świecie agent Jej Królewskiej Mości, kryptonim 007. Lubi martini, kobiety i szybkie samochody. Harry Potter – znany czarodziej, uczeń Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, przeciwnik Lorda Voldemorta. Znak charakterystyczny: blizna w kształcie pioruna na czole. Czarny Koń – no właśnie, kto wie kim jest Czarny Koń?

Dzisiaj raz jeszcze o październikowej konferencji Turystyka filmowa, czyli 150% filmu w regionie, zorganizowanej przez Krakow Film Commission. Kilka dni przed konferencją wspomniałam, że najbardziej ciekawa byłam prezentacji o Śródziemiu i wycieczkach śladami Bonda i Pottera. I rzeczywiście Stefan Roesch i Ian Brodie w fantastyczny sposób opowiedzieli o tym, w jaki sposób Nowa Zelandia stała się Śródziemiem. O ich prezentacjach pisałam już kilka dni temu.

Lewis Swan z firmy Brit Movie Tours opowiadał o tym, jak wpadł na pomysł organizowania wycieczek szlakami bohaterów kinowych (Sherlocka Holmesa, Harry’ego Pottera, James’a Bonda) i seriali telewizyjnych (Downton Abbey, Gra o tron). Biorący w nich udział turyści zwiedzają plenery i obiekty filmowe, oglądają fragmenty filmów, mogą również – przebrani za postacie z filmu – samodzielnie odgrywać ulubione sceny, a przy odrobinie szczęścia przyglądać się pracy ekip filmowych. W rzeczywistości ta „odrobina szczęścia” nie jest specjalnie potrzebna, bo – jak mówił Lewis – Londyn to praktycznie jeden wielki plan filmowy, w tym mieście realizuje się najwięcej filmów.

Tak jak się spodziewałam, obie prezentacje – o Nowej Zelandii i wycieczkach w Wlk. Brytanii – były bardzo ciekawe, ale niespodziewanie dla mnie pojawił się ktoś, komuś udało się je przyćmić.

Czas na wspomnianego w tytule Czarnego Konia. Chodzi o czarnego konia tej konferencji. Dla mnie był nim Hubert Gonera z firmy Landbrand i jego dwie prezentacje. Ze wstydem przyznaję, że gdy czytałam program konferencji firmowane jego nazwiskiem prezentacje w ogóle nie wzbudziły mojego zainteresowania. Biję się w piersi, ale tak właśnie było.

Podczas pierwszej prezentacji Hubert Gonera opowiedział o tym jak mała, nikomu nieznana wieś Cichowo w Wielkopolsce zmieniła się w chętnie odwiedzane przez turystów Soplicowo. Po realizacji filmu „Pan Tadeusz” obiekty tworzące Soplicowo na planie filmowym przeniesiono do Cichowa i stworzono tam Skansen Filmowy. Otwarciu skansenu towarzyszył pokaz filmu „Pan Tadeusz”, na którym pojawili się odtwórcy głównych ról i sam mistrz Wajda. Gwiazdy filmu przyciągnęły do Cichowa media, media turystów, a za turystami pojawili się inwestorzy. Soplicowo pięknie się rozwija. Dzisiaj w skład kompleksu wchodzą m.in.: skansen filmowy, Dwór Sopliców, pensjonat Gerwazy, zwierzyniec, stajnie, spichlerz. Nie lada atrakcją dla turystów jest możliwość przymierzenia kostiumów filmowych.

W Soplicowie odbywają się imprezy plenerowe i jarmarki. I tak oto stworzono dobry produkt turystyki filmowej w miejscu, które nawet w tym filmie nie zagrało! Słuchałam tego wszystkiego z ogromnym zainteresowaniem. To musi być fantastyczne miejsce! Już dzisiaj dopisuję je do mojej podróżniczej listy marzeń.

Jeszcze większe wrażenie zrobiła na mnie prezentacja projektu Mazowsze na filmowopierwszego regionalnego szlaku turystyki filmowej w Polsce. Okazuje się, że na Mazowszu zrealizowano ponad 100 produkcji filmowych, takich jak np.: Dług, Plac Zbawiciela, Miś, Piłkarski poker, Noce i Dnie.  Niesamowity potencjał do wykorzystania! Znaleźli się pasjonaci, którzy postanowili „coś z tym zrobić”. Zlokalizowali ok. 100 planów filmowych i w oparciu o nie tworzą aż 7 szlaków filmowych:

– szlak lektur szkolnych (Pan Tadeusz, Lalka, Szatan z siódmej klasy)
– szlak seriali (Ranczo, Ojciec Mateusz, M jak Miłość, Na dobre i na złe)
– szlak filmów sensacyjno-kryminalnych
– szlak „Wojna i miłość” (Czas Honoru, 1920 Bitwa Warszawska, Czterej pancerni i pies)
– szlak komedii PRL
– szlak komedii współczesnych (Nigdy w życiu)
– szlak mistrzów kina

Brawo za pomysł i rozmach tego projektu. Osobiście cieszy mnie to, że tego typu projekty realizowane są również u nas. Wcale nie musimy mieć kompleksów wobec Wielkiej Brytanii czy Nowej Zelandii. Potrzebni są nam tylko pasjonaci (tacy jak Hubert Gonera i Marek Szymański – autor przewodnika „Polska na filmowo”), ich pomysły i odwaga. Mocno trzymam za nich kciuki.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *