Ładuję akumulatory. Albo ostrzę piłę.

Nareszcie! Nareszcie jestem w miejscu, w którym od dawna chciałam się znaleźć i za którym bardzo tęskniłam. Nareszcie zajmuję się tym, co lubię i tym, co jest dla mnie ważne, czyli ładowaniem akumulatorów i ostrzeniem piły. Wiem, wiem, akumulator i piła to akurat mało kobiece gadżety, ale osobiście bardzo je lubię;-)

Siedzę na tarasie drewnianej, górskiej chatki. Wystawiam twarz do popołudniowego słońca,  delikatny wiatr mierzwi mi włosy, tak mi tu dobrze…

W odległości zaledwie kilku metrów ode mnie przejeżdżają narciarze – uśmiechnięci, zrelaksowani, pięknie opaleni. Na tle białego śniegu wyglądają jak wielobarwne motyle. Myślę, że każdy z nich wiezie na plecach baterię, którą ładuje…

A ja siedzę na tarasie drewnianej chatki i ostrzę swoją piłę. I ostrzę, i ostrzę…

górska chatka przy stoku narciarskim w ośrodku Aineck-Katschberg w Austrii

Naładowany akumulator i ostra piła bardzo przydają się w życiu. 

Naładowany akumulator pozwala mi pracować z pełnym zaangażowaniem, wykonywać każde zadanie na najwyższym poziomie moich możliwości, uczyć się nowych rzeczy, wytrwale dążyć do celu i realizować marzenia. Sprawia również, że codziennie rano wstaję pełna energii i podekscytowania, co dobrego przyniesie nowy dzień albo jaki fajny pomysł wpadnie mi dzisiaj do głowy.

Ostra piła przydaje się w sytuacji, gdy staję przed dużym wyzwaniem, wymagającym sporych nakładów pracy, gdy pojawia się jakieś trudne i wyczerpujące zadanie. Gdy ostrzem swojego zaangażowania, wytrwałości, wiedzy i umiejętności muszę wyciąć ścieżkę w dżungli przeciwności losu lub przedrzeć się przez zarośla własnych słabości.

Myślę, że bardzo trudno iść przez życie komuś, kto ma rozładowany akumulator i stępioną piłę.

Dlaczego ostrzenie piły jest takie ważne?

Dlaczego siedzę na tym tarasie i z takim zaangażowaniem zajmuję się ostrzeniem piły? Bo wiem, że gdy zrobię to porządnie, da mi to ogromne korzyści. Bo tzw. doświadczenie życiowe już niejednokrotnie pokazało mi, że lepiej mieć przy sobie piłę ostrą niż tępą.

Przejdźmy do konkretów. Na czym polega ostrzenie piły? Na mądrym odpoczynku.
Ostrzenie piły to nic innego jak regularne dbanie o odnowę swoich sił fizycznych, duchowych i intelektualnych.  To wyrobienie w sobie nawyku mądrego dbania o siebie samego. Przy czym nie chodzi tutaj wyłącznie o odpowiednią ilość snu czy zdrowe odżywianie. Chociaż o to oczywiście też. Tak zwane ostrzenie piły to pojęcie znacznie szersze – to dbanie o siebie samego w każdym wymiarze ludzkiej natury: fizycznym, duchowym, emocjonalnym i umysłowym. Ostrzenie piły daje nie tylko więcej energii do działania, ale również zwiększa poczucie kontroli nad własnym życiem.

Jak naostrzyć swoją piłę?

Trzeba więc dbać o swoje ciało, ducha, emocje oraz intelekt. Jak zrobić to w praktyce?

* dbanie o ciało – to jego pielęgnacja, dostarczanie organizmowi wartościowego pożywienia, dbanie o odpowiednią ilość snu, aktywność fizyczna;

* dbanie o ducha – to troska o to, by w pełnej pośpiechu i licznych obowiązków codzienności znaleźć czas na wyciszenie się, zadumę, chwilę refleksji; na zastanowienie się nad tym, co jest dla mnie ważne, jakimi wartościami kieruję się w życiu;

* dbanie o emocje – to budowanie wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa i dbanie o dobre relacje z innymi ludźmi. (Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jak dużym stopniu dobre lub złe relacje z otaczającymi nas ludźmi wpływają na nasze samopoczucie i sposób widzenia świata). To również dbanie o swoje dobre samopoczucie, to umiejętność cieszenia się sukcesami (własnymi lub innych osób), to dostrzeganie dobrych chwil i wydarzeń w codzienności.

* dbanie o intelekt – to stawianie przed nim nowych wyzwań, karmienie go nową wiedzą, poszerzanie horyzontów myślowych, czytanie dobrych książek. Krótko mówiąc chodzi o to, by zmusić swój umysł do pracy, by go wysilić.

Stephen R. Covey, autor książki „7 nawyków skutecznego działania” porównuje sposób, w jaki niestety często postępujemy, do tępej piły, którą ktoś usiłuje ściąć drzewo. Człowiek ten pracuje od wielu godzin w pocie czoła, ale praca wcale nie posuwa się naprzód. Na czyjąś sugestię, że powinien po prostu naostrzyć i piłę wtedy wykona swoją pracę dużo szybciej i przy dużo mniejszym nakładzie sił, odpowiada „Nie mam czasu na ostrzenie piły. Ścinam drzewo”. Głupie, prawda? No właśnie….

Postępujemy równie głupio, gdy nie potrafimy znaleźć czasu na to, by zregenerować swoje siły.
Któregoś dnia nasz organizm, nadmiernie przez nas eksploatowany, po prostu odmówi współpracy. Będziemy pracować coraz mniej wydajnie, a nasze samopoczucie będzie coraz gorsze. Aż w końcu któregoś dnia organizm powie „dość” i nie wstaniemy z łóżka.

Dlatego warto przestać stosować głupią wymówkę pod tytułem „nie mam czasu” i zacząć regularnie dbać o siebie. Jeżeli teraz nie masz chwili czasu na zadbanie o siebie, wkrótce będziesz potrzebował bardzo dużo czasu na leczenie różnego rodzaju dolegliwości i powrót do równowagi.

To tak jak z samochodem – jeżeli regularnie oddajesz go do przeglądu, wymieniasz zużyte części i dokonujesz drobnych napraw będzie Ci służył zdecydowanie dłużej i lepiej, a jego utrzymanie będzie dużo tańsze, niż w przypadku, gdybyś nie robił okresowych przeglądów, niczego w nim nie naprawiał i zadzwonił po mechanika dopiero wtedy, gdy samochód zepsuje się na środku drogi i już nie będziesz w stanie go uruchomić.

Ładowanie wewnętrznych akumulatorów

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że odpowiedni poziom naszej wewnętrznej energii jest podstawą skutecznego działania. Jak zatem naładować swój wewnętrzny akumulator, skąd czerpać energię do działania?

Kilka sposobów na to,  jak naładować baterie

* przebywanie w towarzystwie ludzi pozytywnie nastawionych do życia

Źródłem dobrej energii są dla mnie ludzie pozytywnie nastawieni do życia. Tacy, którzy wiedzą, po co żyją, czego w życiu chcą, mają określone cele i do nich dążą.  Ludzie, którzy mają ciekawe pasje i nimi żyją, wszyscy pozytywnie zakręceni dziwacy:-)
Każde spotkanie z takimi pozytywnymi, tryskającymi energią ludźmi, którym „chce się chcieć”, potrafi naładować moje baterie na bardzo długi czas.

Staram się unikać spotkań z ludźmi, których nazywam wampirami energetycznymi. Po spotkaniu z takimi ludźmi czuję się przez jakiś czas tak, jakby ktoś odłączył mi zasilanie. Pozbawiają mnie całych zasobów pozytywnej energii, którą staram się mieć w sobie. Energii i zapału do działania pozbawiają mnie również ludzie, którzy stale na wszystko narzekają, którym zawsze jest źle, którzy nic nie robią, by zmienić swoją sytuację. Którzy uwielbiają użalać się nad sobą i taplać się w swoim nieszczęściu.

* kontakt z przyrodą

To zawsze u mnie działa. Długi, spokojny lub szybki (zależnie od potrzeby) spacer po parku lub lesie, wędrówka po górach, a nawet praca w ogrodzie. Kontakt z naturą odpręża, wycisza, pozwala uspokoić myśli i poukładać sobie wszystko w głowie.

* podróże i odkrywanie nowych miejsc

Energię czerpię również z podróży. Uwielbiam podróżować i odkrywać nowe miejsca. Ogromna ciekawość świata towarzyszy mi od dziecka. To jedna z moich największych pasji, moje „źródło mocy”. Uwielbiam wyszukiwać ciekawe miejsca, planować podroż, przygotowywać się do niej. Uwielbiam to uczucie ekscytacji i niecierpliwości związane z oczekiwaniem na każdy wyjazd.

* aktywność fizyczna

W moim przypadku są to przede wszystkim narty, rower i długie spacery.
Odkąd kilka lat temu rozpoczęłam swoją przygodę z nartami, co roku w zimie ogromnej dawki energii dostarcza mi wyjazd na narty do Austrii. Cały rok czekam na to z utęsknieniem. Uwielbiam to poczucie wolności i trudnego do opisania słowami spokoju, które towarzyszą mi za każdym razem, gdy jadę rano po świeżutkim sztruksie, słyszę skrzypienie śniegu pod nartami i patrzę na otaczające mnie majestatyczne góry. W takich chwilach nic więcej nie potrzeba mi do szczęścia.

teren narciarski Aineck-Katschberg w Austrii

Latem podobnej dawki dobrej energii dostarcza mi jazda na rowerze. Mój pierwszy rowerowy urlop, na który zdecydowałam się w tamtym roku, dał mi niezwykle mocny impuls do dalszego działania i stawiania sobie nowych wyzwań. Podróż rowerem wzdłuż Dunaju dostarczyła mi wielu wspaniałych wrażeń i dała ogromną satysfakcję.  Nie wiem jeszcze gdzie wybiorę się w tym roku, ale mam już kilka pomysłów:-)

„Zmęczenie się do granic możliwości bardzo pomaga poukładać chaos w głowie” przeczytałam kiedyś w jakiejś książce. Podpisuję się pod tym.

Ciekawa jestem, jakie są Twoje ulubione sposoby na naładowanie baterii?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *