Poprawiacze humoru i małe co nieco na babski wieczór

Smutno mi dzisiaj. Właściwie bez żadnego konkretnego powodu. A może to nie smutek tylko po prostu zmęczenie? Ostatnio bardzo dużo pracuję i mój organizm chyba właśnie daje mi znać, że potrzebuje zwolnić, że już dłużej nie wytrzyma trwającego od jakiegoś czasu maratonu pracy po kilkanaście godzin na dobę. Nie jestem robotem, muszę zwolnić.

Ale to nie takie proste, gdy pracuje się na własny rachunek. Dużo większa ilość pracy niż na ciepłej posadce w jakiejś firmie to cena, którą płaci się za niezależność i możliwość decydowania o sobie. Warto ją jednak zapłacić. To prawda, pracuję ostatnio więcej i intensywniej niż przeciętny Kowalski, ale mam w tym swój cel.  Myślę, że osiągnę go już wkrótce.

Á propos robotów – widzieliście film „Ona” Spike’a Jonze’a? Poruszająca opowieść o komputerowej namiastce relacji z drugim człowiekiem, tęsknocie za bliskością i o tym, że nawet inteligentna technologia nie ochroni nas przed samotnością.

Po wczorajszym, prawie 15-godzinnym dniu pracy z obrzydzeniem patrzę dzisiaj na swój kochany laptop. (Tak, darzę go sympatią i nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale to związek platoniczny, zupełnie inny niż Theodora z Samanthą. Chociaż, gdyby mój laptop mówił równie seksownym głosem jak komputer Theodora…). Muszę się dzisiaj „zresetować”, żeby jutro znowu z energią i zapałem zabrać się do pracy. Zacznę chyba od owocowego smoothie i baaardzo długiego spaceru.

Smoothie malinowo-bananowe

1 banan
1 szklanka mrożonych malin
1 szklanka mleka
Wszystko razem miksujemy, aż do uzyskania gładkiej konsystencji.

Tłusty czwartek to dobry dzień na urządzenie sobie babskiego wieczoru – bez liczenia kalorii, z pysznymi przekąskami i dobrym filmem. Przygotuję więc małe co nieco i oddam się lenistwu.
W karcie dań będą:
– obłędne muffiny serowo-szpinakowe,
– koktajl warzywny,
– i film „Wesele w Sorento”, którego dotąd nie miałam okazji obejrzeć.

Na liście gości: ja. I tylko ja.
Mam za sobą intensywny tydzień pracy i jestem zmęczona … ludźmi. Potrzebuję być przez chwilę sama, żeby nikt nie zawracał mi głowy, niczego ode mnie nie chciał i nic do mnie nie mówił. A jutro znów będę kochać cały świat.

Muffiny serowo-szpinakowe z płatkamii owsianymi

Muffiny serowo-szpinakowe z płatkamii owsianymi

Muffiny serowo-szpinakowe z płatkami owsianymi

150 g mąki
100 g płatków owsianych górskich
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki soli
szczypta gałki muszkatołowej

150 g startego żółtego sera
50 g szynki lub boczku pokrojonego w drobną kostkę
50 g mrożonych liści szpinaku (rozmrożonych, doprawionych do smaku solą, pieprzem, czosnkiem)

1 jajo
60 ml oleju
250 ml maślanki

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, solą, gałką muszkatołową i płatkami owsianym.
Dodajemy maślankę wymieszaną z olejem i jajkiem, następnie ser, szynkę i szpinak. Wszystko delikatnie mieszamy.

Muffiny pieczemy ok. 20 minut w piekarniku nagrzanym do 190-200 stopni C.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *