Na Rynku w Sanoku nie napijesz się dobrej kawy.

Tylko z jednym miałam w Sanoku problem – ze znalezieniem miejsca, w którym można napić się dobrej kawy. Niby drobiazg, ale dla kogoś tak zwariowanego na punkcie kawy jak ja to bardzo poważna rysa na obrazie miasta. Uwielbiam pić dobrą kawę w ładnych miejscach. I bardzo nie lubię, gdy ktoś mnie tej drobnej przyjemności pozbawia.

Upodobanie do delektowania się filiżanką dobrej kawy w fajnym miejscu to nie jedyne moje hobby. Lubię też spacerować po mieście o poranku. Obserwować, jak powoli budzi się ono do nowego dnia, jak na ulicach pojawiają się pierwsi przechodnie, jak jedni spieszą się do pracy a drudzy do domu, niosąc z piekarni ciepły, pachnący chleb na śniadanie.

Sanok o poranku

Poranny spacer po Sanoku rozpoczęłam od wspinaczki po Schodach Franciszkańskich. Centrum miasta położone jest na wzniesieniu i niezależnie od tego, z której strony Sanoka zmierza się na Rynek, zawsze jest pod górkę. Jak w życiu:-)

Sanok - Schody Franciszkańskie

Sanok – Schody Franciszkańskie

Sanok o poranku

Sanok o poranku

Gdy już obejrzałam budzące się do życia miasto, przyszedł czas na poranną kawę na dobry początek dnia. I wtedy dopiero zaczęły się schody.

Wymyśliłam sobie, że miło by było napić się kawy na Rynku, z widokiem na ratusz, fontannę, klasztor Franciszkanów i kolorowe kamienice. Piękna sceneria.
Wyruszyłam na poszukiwanie kawiarni i chwilę później przeżyłam największe sanockie rozczarowanie – przy Rynku w Sanoku nie ma żadnej kawiarni z prawdziwego zdarzenia (!). Trudno w to uwierzyć, ale niestety to prawda. Bo trudno nazwać kawiarnią karczmę lub budkę z goframi i zapiekankami, nawet jeśli przy tej budce znajduje się całkiem ładny ogródek.

Rynek w Sanoku

Rynek w Sanoku

Nie miałam ochoty na kawę w regionalnej karczmie ani w żadnej MC-Chatce czy innym słodkim domku. Nikt mnie nie przekona, że w budce z zapiekankami podaje się dobrą kawę. Zawiedziona i rozczarowana ruszyłam dalej.

Dopiero na deptaku, niedaleko siedzącego na ławeczce Szwejka, znalazłam cukiernię, w której była malutka kawiarnia.
Bardzo przytulne wnętrze, tylko 6 stoliczków. I kominek, w którym w zimie zapewne buzuje ogień.

Sanok_kawiarnia na deptaku_1

Sanok_kawiarnia na deptaku

Drażniło tylko grające w tle radio i „ryczące” reklamy, bardzo psuły nastrój tego miejsca. Przydałby się tam spokojny chillout lub delikatny jazz, nadałby kawiarni klimatu i przyjemniej by się w niej odpoczywało.
Gdy miła i uśmiechnięta kelnerka postawiła przede mną kawę z kardamonem, było mi już całkiem dobrze.

Sanok_kawiarnia na deptaku_1

Szkoda, że nie udało mi się wypić tej kawy na Rynku, tak, jak sobie to wymyśliłam, ale dobrze, że w ogóle udało im się znaleźć miejsce, w którym podają dobrą kawę.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *