Rowerem z Passau do Wiednia. Dzień drugi: Inzell – Enns, 90 km

Przyroda. Pętla Dunaju w Schlögen i najstarsze miasto w Austrii. Zaskakujące spotkanie w Enns. Życiowy rekord!

Wcześnie rano nad Dunajem unoszą się zwiewne obłoki mgły.

poranna mgła unosząca się nad Dunajem w Inzell

Na szczęście szybko ustępują miejsca słońcu i błękitnemu niebu. Drugi dzień naszej rowerowej wyprawy wzdłuż Dunaju wita nas piękną pogodą.

widok na gasthof Reisinger w Inzell

Gasthof Reisinger w Inzell

W takich okolicznościach przyrody śniadanie smakuje wyjątkowo. Zwłaszcza, że gospodyni rozpieszcza nasze podniebienia konfiturą morelową domowej roboty.
Po śniadaniu pakujemy sakwy i jesteśmy gotowi do wyjazdu. Zanim ruszymy w kierunku Linzu postanawiamy cofnąć się o kilka kilometrów do Schlögen, żeby z punktu widokowego zobaczyć słynną pętlę Dunaju – Schlögener Schlinge, miejsce, w którym Dunaj zmienia kierunek o 180 stopni.

Austria, prom rowerowy na Dunaju w Schlögen

Prom rowerowy na Dunaju w Schlögen

Wejście z Schlögen na punkt widokowy Schlögener Blick zajmuje około 30 minut. Z góry rzeczywiście roztacza się przepiękny widok na pętlę Dunaju. Najładniej jest tu podobno jesienią, gdy lasy mienią się wszystkimi odcieniami złota, brązu i czerwieni.

Austria, widok na Schlögener Schlinge (zakole Dunaju)

punkt widokowy Schlögener Blick – widok na zakole Dunaju zwane Schlögener Schlinge

Schlögener Schlinge

Schlögener Schlinge

Kwadrans przed południem ruszamy do Linzu. W Schlögen można wsiąść z rowerem na statek i pokonać część trasy drogą wodną.

statek wycieczkowy na przystani w Schlögen

statek wycieczkowy w Schlögen

Jedziemy południowym brzegiem Dunaju aż do elektrowni Ottensheim-Wilhering. To bardzo przyjemny odcinek trasy, bo szlak rowerowy prowadzi cały czas bezpośrednio nad rzeką.

trasa rowerowa Donauradweg

trasa rowerowa Donauradweg

Przez pierwsze 27 km (pomiędzy Schlögen a Aschach) jedziemy przez piękne, ale bezludne tereny. Dolina jest tu bardzo wąska i jak okiem sięgnąć nie widać żadnych zabudowań. Panuje ponad trzydziestostopniowy upał, a nam skończył się zapas wody. Z utęsknieniem wypatrujemy pierwszego sklepu.

Aschach okazuje się sympatyczną turystyczną miejscowością. Robimy krótką przerwę, uzupełniamy zapas wody i jedziemy do Ottensheim. Na wschód od Aschach krajobraz zupełnie się zmienia – dolina otwiera się, a Dunaj wpływa na urodzajną równinę Eferdinger Becken, słynącą z uprawy warzyw.

Przez mur zapory Ottensheim-Wilhering przejeżdżamy na północny brzeg Dunaju i po 4 km docieramy do Ottensheim. Trochę błądzimy po miasteczku, aż jakiś uczynny tubylec naprowadza nas na Donauradweg.

kolorowe kamienice w centrum Ottensheim w Austrii

centrum Ottensheim

kawiarnia na rynku w Ottensheim, Austria

kawiarnia w centrum Ottensheim

Nie zatrzymujemy się w Ottensheim, bo chcemy spędzić trochę czasu w Linzu. Musimy też jeszcze znaleźć nocleg. Mimo iż z Ottensheim do Linzu nie jest daleko, zaledwie 11 km, odcinek ten okazuje się dosyć męczący i nieprzyjemny. Jest lekko pod górę, a wąska ścieżka rowerowa prowadzi wzdłuż drogi o bardzo dużym natężeniu ruchu. Jest bardzo głośno, nieprzyjemnie i nerwowo.

Spodziewałam się, że Europejska Stolica Kultury z 2009 roku zrobi na mnie jakieś wrażenie, tymczasem Linz mnie rozczarowuje.  Jest taki … nijaki. Kręcimy się przez chwilę po głównym placu, zaglądamy w boczne uliczki i jedziemy dalej.

Linz

Linz

centrum Linzu

Linz

Jestem trochę zmęczona, mam w nogach ponad 60 km i chciałabym już zejść dzisiaj z siodełka, ale nie mamy ochoty na nocleg w Linzu. Postanawiamy, że spróbujemy dojechać do Enns i tam poszukamy noclegu.

Enns to nie tylko najstarsze miasto Austrii, ale również pierwsze austriackie slow city. Z racji tego, że bliska jest mi idea slow life, jeszcze przed wyjazdem z domu zapowiedziałam, że koniecznie muszę zobaczyć Enns. Ale teraz jestem zmęczona i jadę tam bez większego entuzjazmu. I nie obiecuję, że dojadę. Przed nami jeszcze prawie 30 km…

Z Linzu do Abwinden szlak rowerowy prowadzi tylko północnym brzegiem Dunaju. Jedziemy wałami i wzdłuż terenów rekreacyjnych. Mijamy wielu rowerzystów, rolkarzy i biegaczy. Ładnie tu, spokojnie i wbrew wcześniejszym obawom dobrze mi się jedzie. Po drugiej stronie rzeki widać przemysłowy krajobraz Linzu.

widok z nad Dunaju na przemysłową część Linzu

przemysłowy krajobraz Linzu

Nawet nie wiem kiedy dojeżdżamy do Abwinden i elektrowni Abwinden-Asten.

Elektrownia Abwinden-Asten na Dunaju

Elektrownia Abwinden-Asten na Dunaju

Przejeżdżamy na drugą stronę i drogami prowadzącymi wśród pól uprawnych dojeżdżamy na przedmieścia Enns. Miła odmiana po patrzeniu na Dunaj przez cały dzień :-)
Jeszcze tylko stromy podjazd na rynek i jesteśmy w centrum Enns, pierwszego austriackiego slow city.

wjazd do Enns, najstarszego miasta w Austrii

Slow City Enns – najstarsze miasto w Austrii

śliczne, kolorowe kamienice na rynku w Enns w Austrii

centrum Enns

Miastem będziemy zachwycać się później, najpierw musimy znaleźć nocleg. Zatrzymujemy się na rynku, przeglądamy spis pensjonatów w przewodniku i próbujemy je zlokalizować. Nie jest to proste, bo nie mamy planu miasta. Gdy rozglądam się za kimś, kogo mogłabym zapytać o drogę, podchodzi do nas uśmiechnięty starszy pan i zagaduje po niemiecku:

– Wie viele Kilometer sind Sie heute gefahren?
– Neunzig – odpowiadam.
– Neunzig? Warum so wenig? – mówi nieznajomy i zaczyna się śmiać.
– Vielleicht wenig, aber trotzdem bin ich müde. Könnten Sie mir bitte sagen, wo sich diese Strasse befindet?
– Woher kommen Sie? –  dopytuje się pan, nie zważając na moje pytanie o drogę.
– Aus Polen – odpowiadamy.
– Aus Polen?? Cholera jasna!

Wszyscy wybuchamy śmiechem. Pan łamaną polszczyzną opowiada nam o sobie – jest Bułgarem z polskimi korzeniami i pracuje w Linzu, a do Enns przyjechał w odwiedziny do kolegów, z którymi niedawno był na Mundialu w Brazylii.

Nasz nowy znajomy sięga po telefon i zanim się zorientujemy, dzwoni do interesującego nas obiektu, rezerwuje dla nas pokój, a potem tłumaczy nam, jak tam trafić. Zamieniamy jeszcze kilka zdań i rozstajemy się już prawie zaprzyjaźnieni.

wieża zegarowa w Enns

Enns

Wieczorem w restauracji jeszcze raz spotykamy „naszego” Bułgara. Zostawia na chwilę swoje towarzystwo i podchodzi do nas zapytać, czy trafiliśmy na miejsce, czy z noclegiem wszystko w porządku i czy nie trzeba nam jeszcze w czymś pomóc. Przesympatyczny człowiek. Zanim późnym wieczorem wyjdzie z restauracji pomacha nam jeszcze serdecznie na pożegnanie.

pizzeria w Enns

oświetlone centrum miasteczka Enns nocą

centrum Enns nocą

 

P.S. Na koniec najważniejsze – pobiłam dzisiaj swój życiowy rekord. Mam nadzieję, że kiedyś go poprawię, ale w tej chwili i tak sama sobie zaimponowałam:-)

licznik rowerowy

mój dzienny dystans – 90,4 km

 

Wrażenia z pierwszego dnia podróży znajdziesz tutaj: http://cupofhappiness.pl/rowerem-z-passau-do-wiednia-dzien-pierwszy-passau-inzell-48-km/

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *