Sobota (prawie) idealna. O śniadaniu w Botanice, Kamerdynerze i szopkach krakowskich.

Czasem potrzebuję pobyć sama ze swoimi myślami, zastanowić się nad tym, co jest dla mnie ważne, czego naprawdę chcę. Zwłaszcza wtedy, gdy najbliżsi podcinają mi skrzydła. Lubię chwile ciszy i spokoju, kiedy nic nie muszę, kiedy nikt nic ode mnie nie chce. Takie dni jak dzisiaj pozwalają mi odpocząć, zregenerować siły, oddać się marzeniom.

Wysiadam z autobusu w centrum i wchodzę w rześki, mglisty poranek. Lubię spacerować wcześnie rano po Krakowie – Planty są wtedy jeszcze puste, na Rynku nie ma tłumu turystów. Kraków pokazuje mi wtedy swoją inną twarz.

Kraków, Planty

Kraków, Planty

Kraków, Planty

Kraków, Planty

Prawie idealna sobota
Po porannym spacerze, podczas którego staram się wyciszyć złe emocje z ostatnich dni, kieruję się w stronę Cafe Botanica na Brackiej. Jest chłodno i wilgotno, mam ochotę na smaczne śniadanie w ciepłym, przytulnym miejscu. Mam ochotę, żeby ktoś to śniadanie dla mnie przygotował i mi je podał. Lubię być czasem rozpieszczana. Szkoda, że dzisiaj muszę za to zapłacić. C’est la vie…

W kawiarni wita mnie wesołe „dzień dobry” dziewczyn zza baru. Aż chce się wejść, rozgościć, zostać dłużej. Nastrojowa muzyka i cichy szum ekspresu do kawy działają na mnie uspokajająco. Siadam przy ulubionym stoliku przy oknie, wyjmuję książkę i gruby notes, w którym zapisuję inspiracje i pomysły na najbliższe miesiące. Nigdzie mi się nie spieszy, to chwila tylko dla mnie…

Kraków, Cafe Botanica

Kraków, Cafe Botanica

Lubię Botanicę, mają tu naprawdę niezłe tosty i ciabatty. Pamiętam czasy, gdy była to jedyna kawiarnia przy Brackiej (przechodząc dzisiaj tą ulicą trudno w to uwierzyć). Zamawiam włoskie śniadanie: panino z ciabatty z szynką dojrzewającą, mozzarellą, pomidorem, suszonymi pomidorami i rukolą. Do tego cappuccino i sok z pomarańczy.

Dostaję cappuccino z fantastycznie spienionym mlekiem (ale sama kawa smakuje przeciętnie), pyszny sok ze świeżych pomarańczy i…sporej wielkości panino.

Kraków, Cafe Botanica, śniadanie włoskie

Kraków, Cafe Botanica, śniadanie włoskie

Jego wielkość trochę mnie przeraża, ale pora jest śniadaniowo-obiadowa, mam ze sobą książkę, spędzę w Botanice trochę czasu i jakoś sobie z tą kanapką poradzę:-) Taką przynajmniej mam nadzieję. Panino jest bardzo smaczne, ale wolałabym je na ciepło.

Godzinę później w Botanice robi się tłoczno i gwarno, więc przenoszę się do kina Pod Baranami. Razem z koleżanką wybieramy się na „Kamerdynera” Lee Danielsa.

Po wyjściu z kina wstępuję jeszcze do Pałacu Krzysztofory. Chcę obejrzeć najpiękniejsze szopki krakowskie. Co roku niezmiennie wzbudzają mój zachwyt.

Szopki krakowskie

Szopki krakowskie

Szopki krakowskie

Szopki krakowskie

Na koniec wstępuję jeszcze do księgarni, skąd wychodzę szczęśliwa z kilkoma nowymi książkami w ręku. Nie ma to jak ulec czasem swojemu nałogowi:-)
I tak kończy się moja (prawie) idealna sobota. Prawie, bo brakło w niej czyjejś obecności. C’est la vie…

P.S. Krakowskie szopki są tak niewiarygodnie piękne, że postanowiłam napisać wkrótce więcej na ich temat.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *