Szczęśliwa Trzynastka (11). Miesiąc spełnionych marzeń.

Znalazłam w szufladzie listę moich marzeń. Zrobiłam ją jakiś czas temu, potem schowałam do szuflady i zajęłam się poważniejszymi sprawami. No właśnie … kto z was też tak robi? Dlaczego tak często odkładamy nasze marzenia na później i spychamy je na dalszy plan?

To bez sensu, bo spełnienie nawet najmniejszego marzenia daje radość, satysfakcję i większe poczucie kontroli nad własnym życiem.  Doświadczyłam tego wszystkiego, gdy spełniłam w sierpniu kilka marzeń z tej znalezionej listy. Marzeń może niewielkich, ale ważnych dla mnie i nadających mojemu życiu smak. Bo jak pisał Paulo Coelho, bodajże w „Alchemiku”, To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.

13 powodów do radości w sierpniu

1. Koncert Basi Stępniak-Wilk w Piwnicy pod Baranami (1. marzenie)
To było proste marzenie – chciałam wybrać się do legendarnej krakowskiej Piwnicy pod Baranami na jakiś koncert lub kabaret. Mimo to jego spełnienie zabrało mi kilka lat (!).
Dlaczego? Sama nie wiem. Może podświadomie traktowałam to marzenie jak jakąś fanaberię, która nie jest mi wcale potrzebna do szczęścia? Jeśli tak, to bardzo się myliłam. Zrobienie czegoś, na co od dawna miało się ochotę, daje mnóstwo radości.

2. Kawa w Jamie Michalika w Krakowie (2. marzenie)
To marzenie było jeszcze prostsze do spełnienia. Wystarczyło wejść do Jamy Michalika, usiąść przy stoliku i zamówić kawę. Myślałam o tym niemal za każdym razem, kiedy szłam Floriańską i przechodziłam obok tej słynnej krakowskiej kawiarni. I za każdym razem albo gdzieś mi się spieszyło, albo nie miałam nastroju albo mówiłam sobie „wybiorę się tam, jak będzie jakaś szczególna okazja”.  Czas realizacji tego prostego marzenia – tak długi, że wstyd mi o tym pisać. Czasem rzeczy najprostsze zabierają nam najwięcej czasu.

3. Spacer po Lanckoronie
Tym razem powodem wyjazdu do Lanckorony był fakt, że znajduje się ona na Szlaku Średniowiecznych Miasteczek Małopolski, a ja postawiłam sobie za cel odwiedzenie wszystkich 12 miejscowości znajdujących się na tym szlaku.

drewniane domy z podcieniami w Lanckoronie

4. Chwila relaksu w kawiarni Arka w Lanckoronie.
Bardzo lubię tę kawiarnię. Ma w sobie coś niezwykłego. Jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda kawiarnia Arka w Lanckoronie, zajrzyjcie tutaj: http://cupofhappiness.pl/lanckorona-szlak-sredniowiecznych-miasteczek-malopolski/

Lanckorona, ogródek kawiarni Arka

Lanckorona, piękny ogródek w Cafe Arka

5. Pieczenie kiełbasek na ognisku
Znajomi, u których spędzałam weekend, wymyślili, że zrobimy sobie ognisko w ogrodzie i upieczemy kiełbaski. To dopiero była frajda! Ciepły sierpniowy wieczór, rozgwieżdżone niebo i tańczące płomienie ogniska… Nie pamiętam, kiedy ostatni raz siedziałam przy ognisku.

6. Piękna letnia pogoda
Słońce, błękitne niebo, upał. Czego chcieć więcej? No, może odrobiny deszczu, bo trawnik w ogrodzie żółknie.

Mały Rynek w Krakowie w letni poranek

Kraków w letni poranek

7. Jazda na rowerze

8. Weekend w Berlinie (3. marzenie)
O tym, że chciałabym spędzić weekend w Berlinie, pomyślałam na początku tego roku, więc w porównaniu z dwoma poprzednimi realizacja tego marzenia przebiegła nad wyraz sprawnie.
Alexanderplatz, Unter den Linden i Brandenburger Tor bardzo mnie rozczarowały, ale za to Ogrody Świata były wspaniałe.

9. Ogrody Świata w Berlinie (4. marzenie)
Ogrody Świata w Parku Marzahn były głównym celem wyjazdu do Berlina. Są wspaniałe.
Zdjęcia, wrażenia i informacje o Ogrodach Świata znajdziecie tutaj: Spacerem po berlińskich Ogrodach Świata.

Berlin - Dom Herbaty w Ogrodzie Chińskim

Berlin, Ogrody Świata. Dom Herbaty w Ogrodzie Chińskim.

10. Inspirujące schody
Spacerując po Podgórzu w cudny sierpniowy poranek odkryłam ciekawe schody na ulicy Tatrzańskiej.

kolorowe schody z cytatami na ulicy Tatrzańskiej w Krakowie

Bajecznie kolorowe schody z fantastycznymi i dającymi do myślenia cytatami m.in. z Gandhiego, Sztaudyngera, Leca i … Muminków :-) Mój ulubiony cytat? „Nigdy nie dorośnij!”

11. Lody na Starowiślnej w Krakowie

12. Wyjścia na plac zabaw
Przez kilka dni bawiłam się w nianię. Stałym punktem dnia było wyjście na plac zabaw z dwójką uroczych dzieciaków. Obserwowałam je podczas zabawy i myślałam, że czasem chciałabym znowu poczuć tę dziecięcą beztroskę – żyć chwilą i nie martwić się jutrzejszym dniem, robić tylko to, co sprawia mi przyjemność i na co mam ochotę, a gdy ktoś zrobi mi przykrość pokazać mu język i krzyknąć „nie bawię się z tobą!”…

13. Reisefieber
Reisefieber, czyli przygotowania do wyjazdu na długo wyczekiwany (i zasłużony) urlop. Oczywiście do moje ukochanej Austrii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *