Szczęśliwa Trzynastka (12). Mury wyrastają nie po to, by nas powstrzymać.

Nareszcie październik – pomyślałam z ulgą, budząc się dzisiaj rano. Wrzesień był ciekawym, ale męczącym miesiącem. Głównie za sprawą szalonego pomysłu, żeby chodzić na intensywny kurs językowy. Na szczęście udało mi się rozciągnąć dobę o kilka godzin i znalazłam czas na krótki wypad do Austrii – dotarłam na lodowiec Kitzsteinhorn, do wąwozu Sigmund Thun i w kilka innych pięknych miejsc.

13 powodów do szczęścia, czyli wrześniowa szczęśliwa trzynastka.

1. URLOP i czas tylko dla siebie

Dlaczego urlop, nawet krótki, jest powodem do zadowolenia, tłumaczyć chyba nikomu nie trzeba:-) Lubię, gdy wokół mnie dużo się dzieje i lubię działać na pełnych obrotach. Czasem jednak trzeba się zatrzymać, by potem móc pójść dalej z jeszcze większą energią.
Dlatego doceniam te chwile, gdy świat wokół mnie zwalnia i gdy mam czas tylko dla siebie. Kiedy mogę godzinami spacerować, chodzić po górach, jeździć na rowerze, czytać książki.
Albo nic nie robić tylko wpatrywać się bez końca w takie obrazki:

jezioro zaporowe w Kaprun

2. Urlop = czas na czytanie książek

Nie wyobrażam sobie urlopu bez czasu na czytanie książek. Tym razem, trochę przez przypadek, wpadła mi w ręce świetna książka „Ostatni Wykład” R. Pauscha.
Napisałam „trochę przez przypadek”, bo o książce słyszałam i planowałam ją kiedyś przeczytać, a we wrześniu niespodziewanie wypatrzyłam ja w sklepie z tanimi książkami na Szewskiej w Krakowie. To było najlepiej zainwestowane 9 zł we wrześniu :-) Jedna myśl z tej książki ciągle chodzi mi po głowie:

Mury wznosi się nie bez powodu. Wyrastają nie po to, by nas powstrzymać.
Wyrastają po to, by nam pokazać, jak bardzo czegoś pragniemy.

3. Spacer po wąwozie Sigmund Thun w Kaprun

wąwóz Sigmund Thun Klamm w Kaprun, Austria
4. 30 km na rowerze w strumieniach deszczu

To nie był najlepszy dzień na rowerową wycieczkę, od rana zanosiło się na deszcz. Ale mieliśmy nadzieję, że, zgodnie z prognozami, zacznie padać dopiero po południu i zdążymy jeszcze zrobić małą rundkę wokół Kaprun i Zell am See. Ulewa dopadła nas w połowie drogi, gdzieś pomiędzy łąkami, na których pasły się krowy. Nie pozostało nam nic innego jak jechać kilkadziesiąt kilometrów w strumieniach lodowatego deszczu. Nigdy w życiu tak nie zmokłam. Ale teraz mam przynajmniej co wspominać :-)

5. Lodowiec Kitzsteinhorn

Wznoszący się dumnie ponad Kaprun lodowiec Kitzsteinhorn kojarzy się przede wszystkim z zimą i jazdą na nartach. Ale na lodowiec można wybrać się również latem.

Platforma widokowa Top of Salzburg na lodowcu Kitzsteinhorn w Kaprun

6. Pyszny Apfelstrudel i kawa w pięknych okolicznościach przyrody

Piękne okoliczności przyrody to cudownie turkusowe jezioro Klammsee w okolicy Kaprun. Nad jeziorem znajduje się malutka knajpka, w której można zjeść podobno dobrego wędzonego pstrąga. Na pstrąga akurat ochoty nie miałam, dlatego wybrałam zestaw Apfelstrudel + kawa + podziwianie widoku na jezioro.

7. Spacer wokół jeziora Klammsee.

Na końcu wąwozu Sigmund Thun Klamm w Kaprun znajduje się przepiękne jezioro Klammsee. Jego woda mieni się chyba wszystkimi odcieniami błękitu i zieleni, jest niewiarygodnie przejrzysta i baaardzo zimna. Przy ładnej pogodzie w tafli jeziora odbijają się okoliczne szczyty.

Turkusowe jezioro Klammsee w Kaprun, Austria

8. Sadzenie wrzosów w ogrodzie.

Co tu dużo mówić – mam słabość do wrzosów i wrzośców.
W tym roku moja kolekcja wrzosów powiększyła się o 25 roślinek. Sadzenie ich w ogrodzie w piękny, jesienny dzień było dużą przyjemnością.

9. Jeziora zaporowe w Kaprun (Hochgebirgsstauseen)

W Kaprun, na wysokości 2000 m n.p.m., znajduje się olbrzymia zapora i malownicze jezioro zaporowe Mooserboden. Wyobraźcie sobie obłędnie turkusowe jezioro, otoczone przez szare kamienie, zielone zbocza gór i ośnieżone szczyty. Widok jak z pocztówki.

Zapora i jezioro zaporowe Mooserboden w Kaprun, Austria

10. Kwitnące w ogrodzie zimowity

Zimowity kwitnące jesienią w ogrodzie

11. Wyzwanie: intensywny kurs językowy

Każde podjęte i zrealizowane wyzwanie sprawia, że jest się bardziej zadowolonym ze swojego życia, dlatego wymyśliłam sobie na wrzesień nowe wyzwanie. Postanowiłam wreszcie popracować nad swoim angielskim, ale tak solidnie, tak na 100%, bez taryfy ulgowej. Intensywny kurs językowy przez cały miesiąc + dodatkowe zajęcia + własna praca w domu nieźle dały mi w kość. Dlatego cieszę się, że już jest październik i kurs mam za sobą. Ale efekt jest. Satysfakcja, że sprostałam wyzwaniu, również.

12. Piękna, złota jesień.

Jesień to nie powód do depresji, pamiętajcie:-) Jesień potrafi być piękna. Jesień potrafi być inspirująca. Jesienią można robić wiele interesujących rzeczy.

Złota polska jesień

13. Sprostałam kolejnemu wyzwaniu

To już ostatni wpis z serii „Szczęśliwa Trzynastka”.
Rok temu postawiłam sobie wyzwanie – na koniec każdego z dwunastu kolejnych miesięcy tworzyć listę 13 rzeczy lub wydarzeń, które dały mi najwięcej radości i satysfakcji w danym miesiącu; gromadzić dobre wspomnienia z każdego miesiąca. Czasem przychodziło mi to bez trudu, czasem była to droga przez mękę. Ale udało się!!!

Wszystkie wpisy z serii Szczęśliwa Trzynastka znajdziecie tutaj

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *