Szczęśliwa Trzynastka (2)

Kolejne 30 dni minęło w ekspresowym tempie. Czas na zastanowienie się, co ciekawego w moim życiu wydarzyło się w listopadzie. Wiecie co? Lubię te comiesięczne podsumowania. Dzięki nim dostrzegam coraz więcej dobrych rzeczy wokół siebie.

1. Długie, jesienne wieczory z książką.
„Pielgrzym” Terry’ego Hayesa – prosty przepis na globalną apokalipsę.

„Pielgrzym”, literacki debiut Hayesa, to w moim prywatnym rankingu jedna z najlepszych powieści sensacyjnych ostatnich lat. Zgrabnie napisana, wielowątkowa, niesamowicie wciągająca. Fikcja literacka? Nie do końca… I właśnie to, a nie oczy skradzione żywemu człowiekowi czy dymiące ludzkie szczątki na zboczu góry w Hindukuszu, jest najbardziej przerażające w tej książce.

Po przeczytaniu „Pielgrzyma” w głowie pozostała mi niepokojąca myśl „przecież to wszystko może wydarzyć się naprawdę, w każdej chwili”.

Świetna książka na długie, jesienne wieczory. Gorąco polecam. Jeżeli zaczniecie ją czytać, zapomnicie o całym świecie, pracy, nauce i obowiązkach. Zarwiecie niejedną noc, byle tylko się dowiedzieć, czy Pielgrzym – człowiek, który oficjalnie nie istnieje – wypełni swoją misję.

2. Cupcake i kawa w Cupcake Corner na Brackiej w Krakowie

Chwila tylko dla mnie, relaks w towarzystwie książki i filiżanki dobrej kawy.

Najlepsze kapkejki w Krakowie

3. Praca. Tak po prostu.

Mam to szczęście, że lubię to, co robię. Dzięki temu praca (zwykle) sprawia mi przyjemność.

4. Terra Madre Slow Food Festival w Krakowie

Zorganizowany po raz pierwszy w Krakowie Terra Madre Slow Food Festival był prawdziwym świętem nie tylko smakoszy dobrego, regionalnego jedzenia, ale również wszystkich tych, którym bliskie są idee slow food i slow life. Więc nie mogło mnie tam zabraknąć:-)

Terra Madre Slow Food Festival w Krakowie

Wkrótce – tzn. w bliżej nieokreślonym czasie, gdy przestanę pracować po kilkanaście godzin dziennie – fotorelacja ze slowfoodowego festiwalu w Krakowie. Mam nadzieję, że w okresie świąt uda mi się znaleźć trochę czasu na nadrobienie blogowych zaległości.

Wspaniałe polskie sery kozie na Terra Madre Slow Food Festival w Krakowie

Na slowfoodowym festiwalu w Krakowie można było skosztować wspaniałych polskich serów

5. Rzymskie primi piatti, czyli warsztaty kulinarne z Krakowskim Makaroniarzem

Wesołe warsztaty kulinarne w ramach Terra Madre Slow Food Festival, podczas których kuchenka nie chciała działać, brakowało garnków, nie było gdzie odcedzić makaronu, a mimo to wszystkim dopisywały humory i bawiliśmy się wyśmienicie. Kto wie, może wkrótce też napiszę więcej na ten temat?

Terra Madre Slow Food Festival - warsztaty z Krakowskim  Makaroniarzem

„Rzymskie primi piatti” – warsztaty kulinarne z Krakowskim Makaroniarzem podczas Terra Madre Slow Food Festival w Krakowie

Terra Madre Slow Food Festival - warsztaty z Krakowskim  Makaroniarzem

warsztaty kulinarne z Krakowskim Makaroniarzem

6. Przepyszne gnocchi z ricotty i szpinaku, zapiekane w sosie pomidorowym.

Były tak dobre, że w ciągu tygodnia zrobiłam je dwa razy. Znikały z talerza tak szybko, że nie zdążyłam ich uwiecznić na zdjęciu.

7.  Rowerowa przejażdżka w piękny i ciepły listopadowy dzień

Jazda na rowerze odpręża i relaksuje

8. Wystawa World Press Photo w Bunkrze Sztuki

9. Słoiczek dżemu dyniowego

Dżem dyniowy dostałam w prezencie. Wiem, że osoba, która go zrobiła, włożyła w to dużo pracy i serca. Takie prezenty są najpiękniejsze i sprawiają, że człowiekowi robi się tak jakoś cieplej na sercu.

10. Chłodny, jesienny wieczór spędzony przy grzanym winie i na mądrych rozmowach o życiu.

11. Weekendowy maraton filmowy z Meryl Streep

W sobotni wieczór wpadłam na pomysł, żeby urządzić nocny maraton filmowy. Mam pokaźną kolekcję filmów, których części jeszcze nigdy nie obejrzałam. Ale są wśród nich również takie, do których chętnie wracam.

Wybór padł na filmy z Meryl Streep, którą uwielbiam. Doskonale rozumiem amerykańskiego prezydenta, który niedawno publicznie wyznał „kocham Meryl Streep. Jej mąż o tym wie. Michelle o tym wie. Żadne z nich nie może nic na to poradzić”. Ja również ją kocham i nikt nie może nic na to poradzić:-)

Mój wieczór z Meryl rozpoczął się od „Żelaznej Damy”, później były „Godziny”, a na deser energetyczny film „Mamma mia!”, który zawsze poprawia mi nastrój.

Ciąg dalszy maratonów z pewnością nastąpi.

12. Adwent. Czas niezwykły. Czas dobrego samopoczucia.

Adwent to dla mnie czas niezwykły. Czas, w którym życie zwalnia i nabiera głębszego sensu.

13. Przeciek od św. Mikołaja, że dokładnie 6 XII spełni się jedno z moich marzeń.

Tego dnia będę mogła spacerować po słynnych wiedeńskich jarmarkach bożonarodzeniowych, pić Glühwein i zajadać Maroni… Będzie pięknie.
Nie wierzcie dorosłym, którzy mówią, że Mikołaj nie istnieje.

 Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu

Gdy zaczynałam tworzyć listopadową szczęśliwą trzynastkę pomyślałam, że to się nie uda, że z trzydziestu dziwnie smutnych i jakiś takich nijakich listopadowych dni nie wycisnę aż 13 powodów do radości. Nie ma szans. A jednak udało się! Gdy patrzę na tą listę dochodzę do wniosku, że listopad nie był jednak taki „słaby” jak początkowo sądziłam.

A co dobrego wydarzyło się u Was w ostatnim miesiącu?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *