Szczęśliwa Trzynastka (4). Ja wam pokażę!

Myślę, że to musiało się w końcu wydarzyć. Prędzej czy później i tak by do tego doszło. Czas próby. Szereg nieprzyjemnych wydarzeń, które wystawiły na ciężka próbę moje optymistyczne nastawienie do życia, wiarę w dobre intencje drugiego człowieka i w sens tego, co robię w życiu i gdzie się znajduję. Nie było łatwo.

Wychodzę z tej próby nieco pokiereszowana, ale chyba mądrzejsza. To był trudny miesiąc. Cztery długie, trudne tygodnie. Jak to w życiu. Widzę już jednak światełko w tunelu:-)  I mam nadzieję, że już niedługo odzyskam energię i swój apetyt na życie.

Myślałam, że styczeń będzie tym miesiącem, w którym szczęśliwa trzynastka po prostu nie powstanie. Nie widziałam absolutnie żadnego powodu do radości, albo przynajmniej do zadowolenia.

Ale wczoraj wieczorem pomyślałam, że nie mogę się tak po prostu poddać. To nie w moim stylu. Wzięłam do ręki długopis, usiadłam nad pustą kartką papieru i postanowiłam, że spróbuję przekonać samą siebie, że jednak nie wszystko było takie złe. Bo jak mawiał mój kolega ze szkoły „nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej”. Kiedyś okropnie mnie tym tekstem denerwował, teraz przyznaję mu rację. Nie wiem, czy znajdę aż 13 powodów do szczęścia, ale kto nie szuka, ten nie znajduje:-) Zaczynajmy.

Szczęśliwa trzynastka, czyli 13 (albo mniej) powodów do radości w styczniu:

1. Moment, w którym pomyślałam „ja wam pokażę!”

Gdy codzienność dała mi porządnie w kość, gdy pewne osoby zaczęły już myśleć, że nieźle mi dopiekły, ja – z pomocą dobrego przyjaciela – wyszłam z dołka po drabinie, którą mi rzucił i pomyślałam „nie poddam się, ja wam jeszcze pokażę!”.

Złość i poczucie dyskomfortu są czasami dobrymi bodźcami do działania i zmian.
Nadszedł czas, by bardziej zadbać o siebie, zająć się sobą, swoimi planami i marzeniami.  Przemyślałam dokładnie, co chciałabym osiągnąć w tym roku. Kilka moich marzeń zamieniłam na cele, rozpisałam je na kolejne kroki, wyznaczyłam terminy, w których chciałabym je zrealizować. Teraz trzeba tylko zabrać się do pracy i wytrwale, krok po kroku, zmierzać do celu.

2. Złota godzina

Przez cały miesiąc wstawałam wcześnie rano i zaczynałam dzień od godziny dla siebie. Nazwałam ją sobie „złotą godziną”, bo dawała mi niesamowity zastrzyk energii do działania. Codziennie rano poświęcałam godzinę na czytanie książek na temat rozwoju osobistego, osiągania celów i dobrego, mądrego życia. Za każdym razem, kiedy kończyłam, miałam poczucie, że zrobiłam dla siebie coś dobrego, umacniałam się też w przekonaniu, że przez całe życie warto się rozwijać, uczyć się nowych rzeczy i realizować swoje marzenia..

Kilka dni temu pisałam o tym, jak znaleźć czas na czytanie książek. „Złota godzina” to kolejny sposób na to, jak czytać więcej niż dotychczas.

3. Dzień na stoku

Niewielki mróz, bezchmurne niebo i dobrze przygotowane trasy – tylko tyle potrzeba mi czasem do szczęścia.

Ośrodek narciarski Czorsztyn-Ski w Kluszkowcach

Jazda na nartach to dla mnie świetna forma relaksu i odskocznia od codzienności.
Dzień, który spędziłam na stoku narciarskim, był jednym z najprzyjemniejszych dni w styczniu.

ośrodek narciarski w Kluszkowcach

4. Pobyt w hotelu Czarny Potok Resort & SPA w Krynicy Zdroju

Lubię być czasem rozpieszczana, a w tym hotelu tak właśnie się czułam.

Hotel Czarny Potok Resort & SPA zimą

wnętrze hotelu Czarny Potok Resort & SPA w Krynicy Zdroju

5. Fotografowanie bajkowych, zimowych krajobrazów

 

zimowy krajobraz, pokryte śniegiem drzewa

zima w Krynicy Zdroju

6. Pudełko czekoladek

Któregoś dnia niespodziewanie listonosz przyniósł niewielką paczuszkę. Znalazłam w niej list od jednego z partnerów biznesowych – z życzeniami noworocznymi i podziękowaniem za dobrą współpracę oraz ładnie zapakowany załącznik do tego listu. Tym załącznikiem było pudełko moich ulubionych czekoladek. Jak czasem niewiele trzeba, by na czyjejś twarzy pojawił się uśmiech.

7. Zakupy

Mądrość ludowa głosi, że nic tak nie poprawia kobiecie nastroju, jak zakupy. Miałam tak kiepski nastrój, że aż postanowiłam to sprawdzić. Zgadza się, to rzeczywiście działa!
Gdy wyszłam z księgarni z kilkoma nowymi książkami, od razu poczułam się lepiej.

8. Spacer po Krynicy Zdroju

zimowy spacer po Krynicy Zdroju

9. Mroźny styczniowy poranek, kiedy pomyślałam, że na szczęście nie muszę nigdzie wychodzić z domu.

10. Pasztet z ciecierzycy z suszonymi pomidorami

Zastanawiałam się, co zrobić z dużą ilością ciecierzycy i suszonymi pomidorami. Wyszedł mi z tego pasztet. Pyszny i bardzo łatwy do przygotowania.

pasztet z ciecierzycy z suszonymi pomidorami

11. Choroba

Paskudna grypa uwięziła mnie na kilka dni w łóżku. Najpierw bardzo mnie to złościło, bo nie lubię całymi dniami leżeć w łóżku. Potem odkryłam, że te kilka dni dostałam od losu w prezencie. Nie musiałam się nigdzie spieszyć, nie musiałam pracować, odbierać telefonów i załatwiać różnych spraw. Mogłam wykorzystać ten czas na odpoczynek, sen, czytanie książek, przeglądanie czasopism i układanie planów na najbliższe miesiące. Odpoczywałam, piłam herbatkę z sokiem malinowym i mimo choroby, było mi całkiem dobrze.

12. Bukiet radosnych, żółtych kwiatów, który dostałam.

Bukiet żonkili
12 powodów do zadowolenia w miesiącu, który był dla mnie bardzo trudny, to nadspodziewanie dobry wynik:-)  Powtórzę się, ale trudno – warto robić sobie takie comiesięczne podsumowania i szukać dobrych stron codzienności. Dzięki temu szara codzienność nabiera barw.

 

2 Comments

  1. czerpiąc inspirację z Twojego wpisu, stworzyłam własną Trzynastkę na podsumowanie stycznia. Jak się podkreśli to co dobre, radosne i szczęśliwe, to mniej się myśli o tych gorszych chwilach. pozdrawiam

    • Cieszę się, że udało mi się zainspirować kogoś do stworzenia własnej listy dobrych rzeczy, które wydarzyły się w ostatnim miesiącu. Często jesteśmy tak zaganiani, tak zajęci pokonywaniem codziennych trudności i rozwiązywaniem różnego rodzaju problemów, że te dobre rzeczy – czasem duże, czasem małe, ale przecież wspaniałe! – zupełnie nam umykają. Dlatego potem wydaje nam się, że nasza codzienność to niekończące się pasmo przeciwności losu. A przecież tak nie jest – wystarczy tylko przyjrzeć się z bliska każdemu dniu. I temu właśnie służy moja szczęśliwa trzynastka. Cieszę się, że zdecydowałaś się zrobić własną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *