Nie stać cię na wycieczkę do Japonii? Jedź do Wrocławia.

Jeżeli chciałbyś, chociaż przez chwilę, poczuć się jak w Kraju Kwitnącej Wiśni, ale nie możesz sobie pozwolić na wycieczkę do Japonii, to jeszcze nic straconego. Wystarczy, że przy najbliższej okazji odwiedzisz Ogród Japoński we Wrocławiu – jedno z najbardziej romantycznych i najładniejszych miejsc w tym mieście. I jak najbardziej japońskie.

Wyprowadź laptop do ogrodu

Upalny majowy dzień, kilka lat temu. Siedzę w dusznym, niemiłosiernie nagrzanym biurze. Nie mam czym oddychać, ból rozsadza mi głowę. Nie mogę skupić się na pracy. Marzę by wyjść na zewnątrz, poczuć na twarzy powiew wiatru. Ale nie mogę tego zrobić, jestem „przywiązana do biurka”. I wtedy dzieje się coś, co zmienia moje życie.

Arboretum w Bolestraszycach

Gdy kilka dni temu pisałam o ogrodzie z moich snów przypomniałam sobie niezwykłe miejsce, które kiedyś odwiedziłam – Arboretum w Bolestraszycach. To jedno z najpiękniejszych i najbardziej urzekających miejsc, jakie znam na Podkarpaciu. Jeżeli kiedyś zawędrujecie w okolice Przemyśla odwiedźcie je koniecznie.

Sen o ogrodzie

„Jeśli chcesz być szczęśliwy przez chwilę – napij się wina, jeśli chcesz być szczęśliwy przez rok – ożeń się, jeśli chcesz być szczęśliwy przez całe życie – zostań ogrodnikiem” głosi (chyba) chińskie przysłowie. Już wiem, dlaczego od dawna marzę o małym domu z drewnianym tarasem prowadzącym wprost do zaczarowanego ogrodu – chcę być szczęśliwa. Całe życie.

Gwiazda dzisiejszego dnia: sasanka

Otwieram szeroko okno i czuję rześkie powietrze poranka, delikatnie pachnące wczorajszym deszczem. Na niebie nie ma ani jednej chmury, zapowiada się piękny, wiosenny dzień. Biorę aparat i biegnę do ogrodu, żeby sfotografować rozwijającą się właśnie sasankę. Jest przepiękna.

Wiosenna ofensywa. Na ten moment czekałam!

Planowałam napisać dzisiaj o czymś innym, jednak przyroda pokrzyżowała mi plany. Przypuściła atak na moje zmysły i to z taką siłą, że nie potrafiłam się jej oprzeć. O poranku obudziła delikatnym dotykiem słońca na twarzy. Gdy piłam poranne espresso umilała czas radosnym śpiewem szpaków. Później zaprosiła do ogrodu, by pokazać spektakl, który dla mnie przygotowała.