Vivian Maier. Na granicy geniuszu i szaleństwa.

Kim była Vivian Maier? Wspaniałą, kochającą dzieci nianią czy kobietą z zaburzeniami psychicznymi, zdolną do przemocy? Skromną, introwertyczną gosposią czy ekscentryczną, świadomą swojego talentu artystką? A może szpiegiem? Jaką tajemnicę skrywała przez całe życie? I wreszcie – gdzie przebiega granica między geniuszem a szaleństwem?

Jeszcze tydzień temu nazwisko Maier kompletnie nic mi nie mówiło. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. I gdyby nie to, że za namową pewnej osoby obejrzałam film „Szukając Vivian Maier” Johna Maloofa, nadal nie miałabym pojęcia o jej istnieniu. Szkoda by było, bo postać Maier bardzo mnie zaintrygowała. Żałuję, że nie zdążę wybrać się do Warszawy na wystawę jej zdjęć.

Bo Vivian Maier robiła zdjęcia. I to jakie!

Kim w ogóle była ta Vivian Maier? – z tym pytaniem weszłam do kina.

Zgrabnie zrobiony dokument rozpoczyna się od wyjaśnienia okoliczności, w których John Maloof wszedł w posiadanie zdjęć zrobionych przez niejaką Vivian Maier i zachwytów nad jej twórczością.
Zafascynowany zdjęciami pragnie dowiedzieć się więcej o ich autorce, ale Google Wszechwiedzący nie ułatwia mu tego ani trochę – ani śladu Maier.
Zdeterminowany Maloof dociera jednak do osób, które znały Vivian. Ku jego (i widzów) zaskoczeniu okazuje się, że przez długie lata pracowała jako opiekunka dla dzieci.

Z wypowiedzi tych osób wyłania się obraz skromnej, tajemniczej, zamkniętej w sobie niani. Troskliwej, kochającej dzieci, będącej dla nich niemal jak druga matka. Poświęcającej każdą wolną chwilę na fotografowanie otaczającego ją świata. Obdarzonej wielkim talentem, którego z nieznanych nikomu przyczyn nie chciała ujawnić światu a może nawet sama nie była świadoma. Ciekawej świata kobiety, która odważyła się na samotną podróż, podczas której zwiedziła Europę, Amerykę Południową, Bliski Wschód, Azję, Egipt i Tajlandię.
Ulegamy temu ujmującemu obrazkowi, czujemy nawet coś w rodzaju współczucia, że tak uzdolniona osoba pracowała jako niania i gosposia, że nie mogła się realizować. Biedactwo.

I wtedy nagle łup! Dostajemy obuchem w głowę.
Okazuje się, że Mary Poppins nie była aniołem, że miała również swoją ciemną stronę. Była zdolna do przemocy wobec podopiecznych, miała różne dziwactwa i obsesje. Bywała chłodna i opryskliwa, a czasem, zdaniem jej wychowanków, zamieniała się w potwora. Na przykład wtedy, gdy przyduszała dziecko, zmuszając je w ten sposób do jedzenia…
Przestaje być różowo, zaczyna się robić szaro. Podziw ustępuje miejsca zakłopotaniu.
Dowiadujemy się o kolejnych dziwactwach Vivian. O tym, że zabierała dzieci na spacer do mrocznych dzielnic miasta, że nie utrzymywała kontaktów z rodziną, że unikała mężczyzn, że nie pozwalała nigdy nikomu wchodzić do swojego pokoju, w którym bez opamiętania gromadziła różne przedmioty: stare gazety, rachunki, bilety, listy, sukienki i męskie koszule. Że wycinała z gazet i zachowywała artykuły o morderstwach, gwałtach, przemocy, wykorzystywaniu dzieci.
Ciarki przechodzą nam po plecach. Już nie wiemy, co myśleć.

Sam John Maloof wydaje się być rozczarowany odkryciem ciemnej strony Vivian. Portret Maier rozmija się chyba z jego oczekiwaniami i wyobrażeniami. Widz, złapany wcześniej w pułapkę, również jest zdezorientowany. I może właśnie w tym tkwi niezwykłość tego filmu?

Kim naprawdę była ta cała Vivian Maier? – z tym pytaniem wyszłam z kina.

Poznałam wiele faktów z jej życia, ale nadal niewiele o niej wiem.
Reżyser jej nie ocenia, nie mówi, co mam o niej myśleć. To ode mnie zależy, jak będę postrzegać Vivian Maier, kim dla mnie będzie ta tajemnicza niania z aparatem.

Zastanawiam się, czy maniakalne fotografowanie życia ulicy i zbieranie dowodów na to, że otaczający nas świat jest zły było objawem choroby psychicznej, czy może formą wołania o pomoc, którego nikt nie usłyszał?

„Szukając Vivian Maier” to jeden z tych filmów, które warto obejrzeć.
Biegnijcie do kina, a potem koniecznie podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *