Wiedeński Prater. Morze rozrywki, fala ogłuszającej muzyki, powódź kiczu.

Nie przepadam za wesołymi miasteczkami ani tym podobnymi parkami rozrywki. Ale być w Wiedniu i Prateru nie zobaczyć? To się nie mieści w głowie. Zwłaszcza wiedeńczykom, którzy mawiają, że dopiero wtedy, gdy przejedziesz się diabelskim kołem, możesz powiedzieć, że naprawdę byłeś w Wiedniu. A skoro tak, to pomaszerowałam grzecznie na Prater.

Po pierwsze po to, aby spełnić swoje marzenie – zobaczyć Wiener Riesenrad, wsiąść do czerwonej gondolki i spojrzeć na Wiedeń z wysokości 65 m. Lubię patrzeć z góry. Na miasta, nie na ludzi.

Wiedeń, Prater - diabelskie koło Riesenrad

Wiedeń, Prater – diabelskie koło Riesenrad

Po drugie – z ciekawości. Skłamałabym mówiąc, że nie byłam ciekawa jak wygląda słynny wiedeński Prater. Oczywiście, że byłam. Chciałam się przekonać, czy wart jest tych wszystkich ochów i achów, które słyszałam na jego temat. I przekonałam się. Przekonałam się, że akurat ja nie potrafię się nim zachwycić. To nie moja bajka. Mimo, iż wygląda jak z bajki (a raczej taniego horroru). Ale po kolei.

Wiedeński Prater

Riesenrad – wizytówka Prateru i symbol Wiednia

Kto nie ma lęku wysokości, ten może śmiało zdecydować się na kilkunastominutową podróż diabelskim kołem. Moim zdaniem warto. Z góry roztacza się fantastyczny widok na Wiedeń i na wesołe miasteczko. Gondolki przesuwają się dość wolno, jest więc wystarczająco dużo czasu, by nacieszyć się widokami.

Wiedeń, Prater - widok z Riesenrad

Wiedeń, Prater – widok z Riesenrad

Wiedeń, Prater - widok z Riesenrad

Wiedeń, Prater – widok z Riesenrad

Riesenrad, symbol Wiednia i wizytówka Prateru, nie jest może ostatnim krzykiem techniki, wygląda nieco oldschoolowo, ale trzeba pamiętać o tym, że został zbudowany ponad 100 lat temu, dokładnie w 1897 roku. Pod koniec XIX wieku na pewno był cudem techniki i budził powszechny zachwyt:-)

Wiedeń, Prater - Riesenrad

Wiedeń, Prater – Riesenrad

I to właściwie koniec przyjemnej części wizyty na Praterze.
No dobrze, na plus mogę zaliczyć jeszcze dużą liczbę punktów gastronomicznych, od budek z wurstami i innymi fast foodami poprzez typowe gospody aż po całkiem niezłe restauracje z tradycyjną, wiedeńską kuchnią. Prater to miejsce, gdzie można dobrze zjeść i umówić się na piwo ze znajomymi.

Prater w Wiedniu

Prater w Wiedniu

Prater to moje największe wiedeńskie rozczarowanie. Wiedziałam, że jest to park rozrywki, ale jakoś inaczej go sobie wyobrażałam. Może bardziej nowocześnie.

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater - Praterturm, czyli najwyższa karuzela łańcuchowa na świecie (117 m)

Wiedeński Prater – Praterturm, czyli najwyższa karuzela łańcuchowa na świecie (117 m), zbudowana w 2010 r.

A już na pewno nie tak kiczowato i hałaśliwie. Tymczasem ogrom otaczającej mnie tandety był przygnębiający, a rycząca z głośników muzyka (na dodatek inna przy każdej karuzeli i jaskini z potworami) zmieniała się w nieznośną dla normalnego człowieka kakofonię dźwięków. Dłuższe przebywanie w tej okolicy groziło uszkodzeniem słuchu, przynajmniej mojego.

Nie wiem jak wy, ale gdy ja widzę takie oto kiczowate obrazki, uciekam gdzie pieprz rośnie.

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Wiedeński Prater

Po przejażdżce diabelskim kołem, skosztowaniu wiedeńskich wurstów w Bitzinger’s Würstelstand, przespacerowaniu się po wesołym miasteczku i sfotografowaniu najbardziej kiczowatych miejsc uznałam, że spacer po Praterze mam zaliczony. Raczej tam nie wrócę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *