Wiosenna ofensywa. Na ten moment czekałam!

Planowałam napisać dzisiaj o czymś innym, jednak przyroda pokrzyżowała mi plany. Przypuściła atak na moje zmysły i to z taką siłą, że nie potrafiłam się jej oprzeć. O poranku obudziła delikatnym dotykiem słońca na twarzy. Gdy piłam poranne espresso umilała czas radosnym śpiewem szpaków. Później zaprosiła do ogrodu, by pokazać spektakl, który dla mnie przygotowała.

Z ziemi ogrzanej pierwszymi promieniami słońca nieśmiało wychylają swoje główki krokusy i hiacynty. Na ten moment czekałam od dawna. Jesienią posadziłam w ogrodzie dziesiątki cebulek tulipanów, krokusów, hiacyntów i szafirków z nadzieją na barwny, wiosenny spektakl.
I oto zaczyna się :-)

Wiosna w ogrodzie

Wiosna w moim ogrodzie, w lutym zakwitły krokusy

Wiosna w ogrodzie

Wiosna w moim ogrodzie

Wiosna w ogrodzie

Wiosna w moim ogrodzie

Wiosna w ogrodzie

Wiosna w moim ogrodzie

W tym roku natura udowodniła, że ogród w lutym wcale nie musi być pokryty śniegiem:-) Ani ponury. Ani smutny.

Wiosna w ogrodzie

Wiosna w moim ogrodzie

Wiosna w ogrodzie

Wiosna w moim ogrodzie

Jak fajnie jest mieć swój ogród… Patrzyłam na niego i myślałam: jakie to wszystko jest piękne, jak ogromną wolę życia mają w sobie te małe roślinki, jak niesamowicie ktoś ten świat zaprojektował. Cały wczorajszy smutek i zniechęcenie nagle gdzieś się ulotniły. W ich miejsce pojawiły się radość, energia i siła do działania. A może ja działam na baterie słoneczne? Czasem mam takie wrażenie:-)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *