Skąd przymus zabawy w sylwestra? O zaletach sylwestra w domu.

Lubię spędzać swój wolny czas tak, jak chcę. I lubię sama decydować o tym, jak go spędzam. Wróć. CHCĘ sama decydować o tym, jak go spędzam. To mój czas, więc to ja decyduję. To chyba logiczne. Dlatego trochę mnie irytuje (a trochę śmieszy) społeczny przymus, że sylwestrowy wieczór należy koniecznie spędzić na hucznej imprezie.

Dlatego bawią mnie miny, które robią niektórzy, gdy słyszą, że sylwestra mam ochotę spędzić np. w domu. Pocieszne są te ich pełne współczucia i politowania spojrzenia.
Dlaczego tak trudno zaakceptować niektórym, że mogę mieć inne plany i inny pomysł na sylwestrowy wieczór niż oni? Dlaczego sądzą, że sylwestra trzeba koniecznie spędzić na balu, prywatce czy plenerowej imprezie na rynku dużego miasta? Totalna bzdura. Skąd wzięło się takie myślenie?

Osobiście nie widzę nic fajnego w tłoczeniu się w pijanym tłumie przed estradą. Ani w piciu do upadłego na prywatce. Jeżeli ktoś potrzebuje się upić, aby się „dobrze” bawić, to zupełnie mnie nie interesuje jako osoba. Upijanie się do takiego stopnia, by komuś „urwał się film” i odchorowywanie imprezy następnego dnia to dla mnie jeden z największych idiotyzmów na świecie. Nie rozumiem i nawet nie chcę rozumieć takich osób.  Pijani i agresywni ludzie budzą we mnie odrazę i niechęć. I to nigdy się nie zmieni.

Lubię czasem zagrać innym na nosie i zrobić coś wbrew przyjętym „zwyczajom”. Nie lubię ślepo podążać za trendami i robić coś tylko dlatego, że inni to robią. Nie lubię płynąć z prądem. Taka już jestem:-) I dobrze mi z tym.

Dlatego gdy wszyscy wokół, jak „zwyczaj” każe, wybierają się na sylwestra do pubu lub knajpy/ koncert na rynku w Krakowie czy innym mieście/ na dużą imprezę do znajomych itd. ja z przyjemnością spędzę ten wieczór inaczej: wybiorę się na sylwestrowy spektakl do teatru, koncert do filharmonii lub spędzę ten wieczór w domu.

Wiem z doświadczenia, że sylwester w domu może być baaardzo przyjemny i relaksujący. Przygotowuję wtedy zestaw dobrych filmów, płyty z ulubioną muzyką, robię eleganckie przekąski i otwieram dobre wino. A na koniec zapalam zapachowe świece i przygotowuję aromatyczną kąpiel.

I gdy następnego dnia inni odchorowują sylwestrową zabawę i skarżą się na typowe dla kaca dolegliwości, ja tryskam energią i dobrym humorem. I tak zaczynam nowy rok. Radośnie, a nie na kacu. I proszę, kto na tym wychodzi lepiej? :-)

 6 zalet spędzania sylwestra w domu:

  1. Możesz robić to, co chcesz. I nikomu nic do tego:-)
    Możesz:
    a) słuchać takiej muzyki, jaką lubisz
    b) oglądać przez całą noc ulubione filmy na DVD
    c) grać w gry komputerowe
    d) czytać świetną książkę i pić dobre wino
    e) zrobić sobie jakieś wyjątkowe danie lub pyszne przekąski
    f) usiąść przy kominku i patrzeć w ogień
    g) lub najzwyczajniej w świecie położyć się spać, przecież nie ma zakazu;-)
  2. Nie musisz siedzieć przy stole z osobami, których nie znasz lub nie lubisz, rozmawiać z nimi „o pogodzie” i udawać, że dobrze się przy tym bawisz.
  3. Nie musisz o północy obściskiwać się z nieznajomymi osobami i ze sztucznym uśmiechem na twarzy składać im noworocznych życzeń.
  4. Możesz iść spać, kiedy tylko chcesz i nie musisz przejmować się tym, co inni powiedzą.
  5. Możesz się ubrać tak, jak Ci pasuje. Chcesz założyć elegancką sukienkę lub garnitur – nie ma problemu, wystrój się. Chcesz, by było Ci wygodnie – dres też będzie w porządku.
  6. Teraz najważniejsze: rano budzisz się zrelaksowany, wypoczęty i w dobrym humorze. Idziesz na długi spacer, dotleniasz się, myślisz spokojnie o tym, co chcesz osiągnąć w nowym roku, ustalasz cele i działania. Pełen zapału do działania wchodzisz w nowy rok :-)
    A inni w tym czasie leczą kaca i jest im niedobrze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *