Zamknięcie FOTOkroniki i początek czegoś nowego

Pomysł na FOTOkronikę był następujący – przez 12 kolejnych miesięcy gromadzić w jednym miejscu wspomnienia o dobrych, ciekawych i inspirujących wydarzeniach, które miały miejsce w moim życiu. By po jakimś czasie do nich wrócić i z radością odkryć, że szara rzeczywistość wcale nie była taka szara. Może nawet była kolorowa. Czy to się udało?

Wpisów miało być dokładnie dwanaście, z rozpędu powstało trzynaście:-) Czy miały one sens? Czy FOTOkronika spełniła swoje zadanie? Jak najbardziej.

W codziennym zabieganiu, w natłoku obowiązków dobre i piękne chwile często nam umykają. Czasem trwają tak krótko, że niemal ich nie zauważamy, albo przytłoczeni codziennymi problemami szybko o nich zapominamy. Tak przynajmniej było u mnie. Ale jakiś czas temu, pod wpływem pewnych wydarzeń w moim życiu, zapragnęłam zwolnić, żyć bardziej uważnie, cieszyć się każdym dniem, celebrować codzienność, a przede wszystkim nie odkładać życia na później. Bo to „później” może nie nadejść.

Wiem, jak to zabrzmiało, ale … to prawda. Przecież nie wiem, ile czasu mi zostało. Nie wiem, czy będzie jakieś „za miesiąc”, „za rok”, „za kilka lat”. Ty też tego nie wiesz.
Warto o tym pamiętać, żyć z taką świadomością. Wtedy zaczyna się doceniać każdy dzień, żyje się bardziej uważnie. Myślę, że uważność to droga do dobrego życia.

Aby zacząć uważniej żyć nie trzeba wcale przeprowadzać jakiejś wielkiej rewolucji w swoim życiu. Nie chodzi o to, żeby iść do szefa i powiedzieć „Szefie, zwalniam się. Nie wiem, ile dni życia mi jeszcze zostało, nie chcę ich marnować na coś tak prozaicznego jak praca. Postanowiłem, że będę przeżywał uważnie każdy dzień i kontemplował każdą jego godzinę, a praca tylko by mi w tym przeszkadzała”. To nie o to chodzi. Potrzebujemy pracy, chociażby po to, żeby mieć się za co utrzymać. Niektórzy z nas realizują się w pracy, rozwijają się, robią to, co jest ich pasją. I ci są wielkimi szczęściarzami. Dlaczego więc mieliby rezygnować z tego, do daje im szczęście?

Nie potrzeba rewolucji. Wystarczy przeżywać każdy dzień ze świadomością, że może to być ostatni dzień w naszym życiu. Czy mając tą świadomość będziemy marnować czas na bezsensowne zajęcia, długie godziny przed telewizorem, przeglądanie plotkarskich magazynów? Czy raczej spędzimy ten czas z kimś bliskim, porozmawiamy, pójdziemy na spacer i wystawimy twarz do słońca, pojedziemy w nowe miejsce, sięgniemy po wartościową książkę, przygotujemy dobrą i smaczną kolację, zrobimy coś dobrego dla siebie? Uważne i świadome przeżywanie każdego dnia może dać mnóstwo radości.

Ten wpis powstaje w trakcie spaceru. Zatrzymałam się na chwilę i zapisuję w notesie myśli, które podczas spaceru nagle przyszły mi do głowy. Drzewa wokół mnie mienią się wszystkimi odcieniami złota i czerwieni, promienie jesiennego słońca przyjemnie ogrzewają mi twarz, niebo jest bezchmurne i niebieskie. Świat jest piękny. Powinnam w tej chwili siedzieć za biurkiem, ale specjalnie zaplanowałam sobie dzisiaj pracę tak, żeby w południe móc wybrać się na krótki spacer i naładować moje wewnętrzne baterie słoneczne. Chcę nacieszyć się jesienią, zanim przyjdą pochmurne, listopadowe dni.

Złota polska jesień

Prowadzona przez rok FOTOkronika spełniła swoje zadanie. Niektóre z utrwalonych w niej chwil zaczęły już gdzieś znikać w zakamarkach mojej pamięci – zapomniałam, jak w maju w moim ogrodzie pięknie kwitły azalie, jak cieszyłam się wiosennymi krokusami, że rok temu byłam w Pieninach i na Maciejowej. Dzięki niej mogę przywołać je na nowo.

Czasem wydaje nam się, że w naszym życiu nic się nie dzieje, że dzień podobny jest do dnia. Spotykamy znajomych, pytają „Co u Ciebie słychać?”, a my najczęściej odpowiadamy „W sumie to nic ciekawego. Wiesz jak to jest: praca, praca i praca.  Na nic nie ma czasu. I tak leci dzień po dniu”. Kiedyś też bym tak odpowiedziała. Ale teraz przeglądam FOTOkronikę i mogłabym powiedzieć „Mam sporo pracy, ale staram się znaleźć czas na realizowanie moich pasji. Dużo czytam, uczę się nowego języka, chodzę po górach, zdobywam Koronę Gór Polski. W zimie spędziłam fantastyczny urlop na nartach, pokonałam swój strach i zjechałam wszystkimi czarnymi trasami, jakie były na lodowcu. Ależ byłam z siebie dumna:-). A latem wpadłam na pomysł, żeby przejechać rowerem wzdłuż Dunaju, z Passau do Wiednia. To dopiero była przygoda! Byłam też w kilku zupełnie nowych dla mnie miejscach, we Wrocławiu, Toruniu, Poznaniu. A w ogóle to od roku prowadzę bloga, kolekcjonuję na nim dobre wspomnienia. To był naprawdę dobry rok”.

Po roku nadszedł czas na małe zmiany. Dlatego ogłaszam zamknięcie FOTOkroniki i początek nowej serii wpisów „Szczęśliwa Trzynastka”. Dlaczego trzynastka? Bo lubię tę liczbę i uważam, że wcale nie jest pechowa. Chcę ją trochę odczarować:-) Poza tym wcale nie jest tak łatwo wymyślić np. 13 powodów, dla których warto jeździć na rowerze albo 13 rzeczy, które sprawiły mi przyjemność w tym miesiącu. Dlatego będę próbowała to zrobić:-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *